Padem o ścianę

Mikropłatności w Assassin?s Creed Unity

Paweł Jastrzębski

Jeżeli śledziliście mojego bloga w miarę regularnie, zapewne zaobserwowaliście, że Ubisoft wypuścił już milion filmików prezentujących każdy, nawet najmniejszy, szczegół Assassin?s Creed Unity. Zapomnieli jednak zaprezentować jednej bardzo ważnej, rzekłbym nawet next genowej, nowości ? mikropłatności. Otóż w tej części będzie istniało coś takiego jak kredyty Helix. Za ich pomocą będzie można dostać szybszy dostęp do przedmiotów, które normalnie trzeba było zdobyć w grze. Pamiętacie może zbroję Altaira w Assassin?s Creed 2 i ile trzeba się było namęczyć by ją zdobyć? W Unity dobre Ubi postanowiło oszczędzić Wam frustracji- teraz możecie ją sobie kupić za, powiedzmy, 20 zł. Fajne prawda? Tylko gdzie tu kurde sens!?

Próbując odłożyć emocję na bok zobaczcie jak kształtują się koszty zakupu ?kredytów?:

mikro

Jak widać francuzi się nie pierdolą i już za całe 100$ (bez centa) możecie kupić sobie 20 000 kredytów. Ceny w wewnętrznym sklepie kształtują się różnie ? mapkę z lokacjami znajdziek w Paryżu kupicie co prawda za 150 kredytów, ale już czapeczka będzie Was kosztować 1000, płaszczyk? jedyne 600. Jako, że Arno (jak na Francuza przystało) lubi się przebierać, rzeczy do kupienia jest od groma i ciut ciut ? także 20 000 kredytów może Wam się szybko skończyć.

Można powiedzieć ? o co ten krzyk? przecież nikt nikogo nie zmusza, by za prawdziwe pieniądze kupił sobie nowy ciuszek czy mieczyk – chcącemu nie dzieje się krzywda. Wszystko prawda, tyle tylko, że Assassin?s Creed Unity nie jest grą F2P, tylko wielką grą z segmentu AAA, która obecnie w cyfrowym sklepie Xboxa kosztuje 279,99 zł (!) (w USA 60$ =~180-190 zł) ? dodawanie do niej mikropłatności to zdecydowanie cios poniżej pasa.

Mikropłatności w grach, to w ogóle temat na długą dyskusję ? w grach F2P jest to norma i rzecz jak najbardziej zrozumiała. Jeżeli gra jest przy okazji odpowiednio zbalansowana ? jak np. League of Legends, gdzie za prawdziwą gotówkę można kupić jedynie kosmetyczne zmiany ? to jest super. Jeśli zaś pod tandetnym płaszczykiem F2P zakamuflowane mamy P2W (Pay to Win) ? jak np. World of Tanks, to jest już gorzej. Ale dalej poruszamy się tutaj w segmencie gier darmowych.

Niestety coraz częściej takie opcję pojawiają się w grach z segmentu AAA ? w Forza Motorsport 5 można było sobie kupić najlepsze auto za kasę zdobytą w grze, bądź za pomocą karty kredytowej, w NBA 2k13 zamiast mozolnego prowadzenia swojego zawodnika przez szczeble kariery (co akurat mi dawało największą frajdę) można było kupić mu potrzebne umiejętności i grać lepiej niż LeBron James już jako debiutant ? przykłady można mnożyć.

W grach stricte singleplayerowych nie wpływa to zupełnie na innych ludzi, a w grach takich jak Fifa czy NBA 2k tylko pośrednio ? bo niby możesz kupić sobie na start najlepszych zawodników, ale balans gry sprawi, że będziesz grał albo z innymi ludźmi którzy kupili podobnych zawodników albo odblokowali ich legalnie (a więc o niebo lepsi od Ciebie). Tak więc jeśli chcesz sobie ułatwić zabawę, to tylko siebie oszukujesz. Jeżeli twórca wprowadzi do sklepu opcję ? ?zapłać 100$ by gra przeszła się sama?, to tylko od Ciebie zależy czy z niej skorzystasz. Także ciężko znaleźć argumenty przeciwko twórcom, którzy mówią ?ale my tylko dajemy taką możliwość, to tylko coś jak IDDQD w Doomie?. Zupełnie inaczej byłoby np. jakby w Titanfallu płacący dostawał bonus do obrażeń lub do odporności ? póki co jednak nikt się na to nie zdecydował.

Z drugiej jednak strony z mikropłatnościami może być jak z DLC ? niby pierwotnie nie wpływało na wrażenia z gry, ale doszło do tego że Ubisoft (mieli takie zapędy już wcześniej) w ACII wyciął z pełnej wersji dwa rozdziału (żeby było śmieszniej ze środka) i sprzedawał je jako DLC. Na szczęście sprzedawały się na tyle słabo, a reakcja graczy i mediów była na tyle negatywna, że szybko tego procederu zaniechali. Niemniej próby dojenia gracza, który już zapłacił za pełną wersję gry były.

Z mikropłatnościami może być podobnie – mam wrażenie, że obecnie twórcy testują na jak dużo pozwolą im gracze. Póki co bonusy nie są związane z zawartością wyciętą z gry, a jedynie pozwalają zaoszczędzić czas co bardziej niecierpliwym, tak więc wydaje się, że wszystko jest w porządku. Ale wyobraźcie sobie sytuacje, w której masz dwie drogi na zdobycie np. najlepszej zbroi w grze: płacisz 20 zł albo przez 5 godzin nie robisz niczego innego oprócz mozolnego zbierania surowców lub innej bezsensownej czynności niezwiązanej zupełnie z samą grą. Człowieka cholera by wzięła po godzinie i wysupłałby te 20 dyszki dla świętego spokoju, albo zrezygnował z super ekwipunku. Jeszcze parę lat temu taki scenariusz wydawał się nieprawdopodobny, ale teraz już wszystko jest możliwe. Dlatego mam prośbę ? nie kupujcie w nowym assassynie, ani w żadnej innej płatnej grze, jakichkolwiek ułatwień/ulepszaczy itp. ? dla dobra naszej wspólnej ulubionej rozrywki.


Copyright © 2019 Padem o sciane. Wszystkie prawa zastrzezone.