Padem o ścianę

Podłączenie Kinect 2.0 do Xbox One S/X bez użycia adaptera

Kamil Mikos

Witajcie!
To mój pierwszy artykuł na łamach Padem o Ścianę, w którym chciałbym przedstawić Wam prostą metodę modyfikacji Kinecta, pozwalającą na podłączenie go do konsoli Xbox One S oraz Xbox One X bez użycia trudno dostępnego, oficjalnego adaptera. Mam nadzieję, że tekst Wam się spodoba. Zapraszam do lektury.

HISTORIA
Kinect to sensor umożliwiający śledzenie naszych ruchów przez konsolę. Jego pierwsza wersja powstała w 2010 roku i stanowiła opcjonalne rozszerzenie dla konsoli Xbox 360. Choć technologia użyta w pierwszym Kinekcie nie była idealna (urządzenie wymagało dość dużo wolnej przestrzeni, a przekładanie ruchów na interakcję podczas gry wiązało się z zauważalnym lagiem), sensor cieszył się niemałym powodzeniem, a producenci zarówno first- jak i third-party nie bali się eksperymentów i dostarczali mniej lub bardziej innowacyjne, ale zawsze dające dużo frajdy, gry. Planując jego następcę Microsoft miał na uwadzę sukces pierwszego Kinecta i chciał, niestety na siłę, zaopatrzyć w niego każdego nowego nabywcę konsoli Xbox One. Kamerka miała być dodawana do każdego zestawu (co znacznie podwyższyło cenę startową zestawu), a co gorsza miała ona być zawsze włączona, nawet wówczas, gdy nie używaliśmy konsoli. Publice od razu zapaliła się czerwona lampka. Odbiorcy bardzo szybko zbojkotowali pomysł, martwiąc się o swoją prywatność. Ostatecznie z nietrafionych propozycji zrezygnowano – Kinect stał się opcjonalny (chociaż nadal do kupienia w zestawie z konsolą), a pomysł z ciągłym śledzeniem wylądował w koszu.

Niestety przez fatalną zapowiedź Kinect oraz sama konsola Xbox One musiały przez długi czas walczyć z kiepskim PR-em, a zła opinia w pewnym stopniu ciągnie się za nimi aż do teraz, mimo że w stosunku do swojego poprzednika Kinect 2.0 jest o wiele dokładniejszy, wymaga mniej miejsca i znacznie lepiej odwzorowuje ruchy. Miało to oczywiste odzwierciedlenie w wynikach sprzedaży z czego otwarcie cieszyła się konkurencja. Po tych kilku latach Microsoft nie był w stanie zatrzeć kiepskiego wrażenia, całkowicie olewając katalog gier wspierających sensor. Do tej pory wyszło ich zaledwie kilkanaście i żadna z nich nie stała się hitem na miarę gier z Xbox 360. Po drodze gdzieś zupełnie zagubiono pomysł na rozwój Kinecta, aż w końcu totalnie go zignorowano. Politykę wygaszania Kinecta można było już zauważyć przy premierze odświeżonej wersji konsoli – Xbox One S, która nie doczekała się nawet dedykowanego wejścia dla sensora. Sprawę miał załatwić adapter, dzięki któremu Kinect mógł być podłączony do zwykłego portu USB 3.0. Microsoft wycenił ten gadżet na 200 zł, co było dość wysoką kwotą, zwłaszcza że ceny samego Kinecta oscylowały wówczas w okolicach 300 zł. Na szczęście posiadacze Kinecta którzy przesiadali się z Xbox One na Xbox One S po okazaniu dowodu zakupu konsoli oraz numeru seryjnego kamerki dostawali taki adapter w prezencie. Po zakończeniu akcji adapter stał się dość trudno dostępny, na aukcjach internetowych jego cena przewyższała cenę sugerowaną, a kulminacja tego zjawiska nastąpiła po niedawnej premierze Xbox One X. Ceny wywindowały do około 500 zł a sam adapter stał się nie do kupienia w żadnym oficjalnym źródle dystrybucji. Polski oddział zapewniał, że adaptery niedługo wrócą do sprzedaży, ale ewidentnie widać, że Microsoft globalnie nie był przygotowany na takie zapotrzebowanie. Jak widać producent szybciej pogrzebał swoje dziecko niż sami gracze którzy chętnie wracają do Kinecta nawet przy kolejnych odsłonach konsoli Xbox One.

Sam jestem osobą która niedawno przesiadła się z klasycznego Xbox One na Xbox One X. Kinecta posiadam praktycznie od momentu zakupu konsoli i mimo, że nie używam go regularnie, to ciężko byłoby mi się z nim rozstać. Zniechęcony poszukiwaniami adaptera w rozsądnej cenie, czekałem na łaskę bądź niełaskę Microsoft, który, mimo obietnic, nadal nie przywrócił adaptera do sprzedaży. Na szczęście są na świecie ludzie, którym takie rzeczy nie przeszkadzają. Na grupie facebookowej powiązanej z Padem o Ścianę (Polska Strefa Xbox) pojawił się film pokazujący, jak w prosty i tani sposób przystosować sensor Kinect do pracy z nową wersją konsoli bez rzeczonego adaptera. Jako, że lutowanie mi nie straszne, zgromadziłem potrzebne rzeczy i zabrałem się do roboty. Poniżej przeczytacie moją relację z tej przeróbki.

CZEGO BĘDZIEMY POTRZEBOWAĆ?

  1. Sensor Kinect – to chyba oczywiste. 😉 Kamerka dostępna jest w dwóch wariantach, o czym sam dowiedziałem się dopiero po rozkręceniu urządzenia. Jeśli jeszcze go nie masz, jego cena jest w tej chwili wyjątkowo niska, można kupić używany model za nieco ponad 100 zł.
  2. Zasilacz 12W 1000mA (1A) – prawdopodobnie masz taki w domu. Ja sam wykorzystałem zasilacz od starego routera, którego już od dawna nie używałem. Jeśli nie znajdziesz w domu zbędnego zasilacza, bez problemu kupisz go w sklepach z elektroniką lub na serwisach aukcyjnych za naprawdę drobne kwoty (ok. 5 zł).
  3. Kabel USB 3.0 męski <-> męski, w wariancie zależnym od wersji Kinecta (o tym trochę później)

    • Typ A <-> Typ A – taki przewód powinien kosztować mniej niż 10 zł w zależności od długości i marki (do przeróbki nie będzie potrzebny dłuższy niż 1,8 – 2 m) i jest on dość powszechnie dostępny. Dostaniecie go w każdym elektromarkecie a nawet hipermarkecie.
    • Typ A <-> Typ B – to trochę rzadziej spotykana wersja przewodu, używana jest do nowoczesnych skanerów/drukarek obsługujących interfejs USB 3.0. Taki kabel też powinien być dostępny w elektromarkecie, ale za niego zapłacimy już trochę więcej (15 – 25 zł).
    • Jeśli jesteś naprawdę dobry w te klocki, to możesz wykorzystać oryginalny przewód od Kinecta, wymieniając końcówkę do dedykowanego portu na wtyczkę USB 3.0. Jak dla mnie przekrój przewodu USB 3.0 jest na tyle skomplikowany, że nawet nie próbowałem, bo jest to najbardziej pracochłonna (ale i, co warto dodać, najtańsza) opcja.
  4. Śrubokręt Torx T10
  5. Lutownica
  6. Pistolet z klejem do klejenia na gorąco (opcjonalnie)

DO ROBOTY!

1. Rozkręcanie Kinecta.
Do tego potrzebny nam będzie tylko jeden śrubokręt – wszystkie użyte śruby mają jeden rozmiar (brawo Microsoft!). Odwracamy urządzenie do góry nogami. Warto położyć je na jakimś miękkim materiale, aby w czasie pracy nie porysował się wierzch. Po lewej i prawej stronie zobaczymy lakierowane prostokąty – są to zaślepki/plomby pod którymi kryją się wszystkie śruby. Należy je odkleić. Jeśli nie mamy długich paznokci można je lekko podważyć nożykiem bądź płaskim śrubokrętem.
IMG_0813JPGKiedy je zdejmiemy, zobaczymy po 4 śruby z każdej strony. Dwie z nich przytwierdzają dolną część obudowy do urządzenia, a dwie pozostałe (te bliżej krawędzi) łączą ze sobą dolną i górną część obudowy. Odkręcamy wszystkie cztery śruby po obu stronach. Teraz można zdjąć dolną oraz obie boczne ścianki obudowy. Kładziemy Kinecta na tej części, na której znajduje się obiektyw. Przypominam o tym, żeby kłaść go na czymś miękkim, szczególnie na tym etapie prac. Po prawej i lewej stronie zobaczymy po jednej śrubce – obie trzymają przedni panel. Odkręcamy je.
IMG_0814JPGTeraz jesteśmy w stanie zdjąć przedni panel razem w górną częścią obudowy (są ze sobą połączone 4 zatrzaskami) – wymaga to odrobiny manipulacji. Kiedy już je zdejmiemy, możemy odczepić górną część obudowy i z powrotem przykręcić przedni panel tymi dwoma śrubami – dzięki temu zabezpieczymy to, co w Kinekcie najważniejsze, czyli kamery i czujniki.IMG_0815JPGZnowu stawiamy kamerę do góry nogami. Po zdjęciu dolnej części obudowy zobaczymy dwie dodatkowe śrubki przytrzymujące ostatni plastikowy element, który musimy zdjąć – ten zasłaniający wentylator i wejście od kabla. Po odkręceniu dwóch śrub musimy lekko podważyć plastik, aby wyskoczył z dwóch małych zatrzasków.IMG_0816JPGKiedy już się go pozbędziemy, będziemy mogli wypiąć kabel i zobaczyć z jaką wersją Kinecta mamy do czynienia. Na rynku są dostępne dwie wersje – starsza, która ma tylko wejście USB typu B, i nowsza, która ma wejście USB typu B oraz typu A. W zależności od tego jaką wersję Kinecta mamy, musimy kupić odpowiedni przewód USB.

IMG_0817JPGOryginalny kabel możemy przerobić, ale jest to dość skomplikowane więc radzę go po prostu schować. Z plastikowego elementu zasłaniającego wejście dla kabla usuwany gumową izolację – nie będzie nam już potrzebna.

2. Przylutowywanie zasilacza.
Sam przewód USB jest niewystarczający aby zasilić Kinecta dlatego potrzebujemy zewnętrznego źródła zasilania. W tym celu musimy obciąć końcówkę zasilacza i pozbawić go izolacji na długości kilku milimetrów. Tak przygotowany przewód przeprowadzamy przez tę plastikową część, która zasłania nam wentylator (jeszcze jej nie przykręcając) oraz przez otwory w tylnej blaszce, tak aby przewód nie blokował zatrzaśnięcia się elementów plastikowej obudowy.
IMG_0819JPGZasilacz należy przylutować w miejscu pokazanym na zdjęciu poniżej. Fazę lutujemy do pinu z numerem 10, a uziemienie w miejscu nr 1 lub 2 (oba powinny działać, ja lutowałem w miejscu 2).
IMG_0818JPGUWAGA! Niektóre zasilacze nie mają dodatkowej izolacji z oznaczeniem, co jest czym. W moim przypadku po zdjęciu czarnej izolacji miałem już goły przewód, dlatego metodą prób i błędów odgadnąłem, co jest uziemieniem, a co fazą. Miejsca na lutowanie nie ma zbyt wiele, więc jeśli nie jesteście w tym zbyt dobrzy i obawiacie się, że miejsce lutowania jest zbyt blisko innych pinów, możecie użyć kleju na gorąco ze specjalnego pistoletu. Wystarczy duża kropla w miejsce lutowania i po zastygnięciu klej świetnie zaizoluje nam przewody.

3. Skręcanie Kinecta.
Po lutowaniu musimy ponownie skręcić obudowę. Zaczynamy od tego elementu, który zasłania nam wentylator i wejście kabla. Następnie przykręcamy dolną część obudowy, używając tylko krótkich śrub. Pomiędzy dolną częścią obudowy a przednim panelem umieszczamy boczne elementy po prawej i lewej stronie. Na koniec nakładamy górną część obudowy, pilnując, aby wszystkie 4 zatrzaski weszły w przedni panel oraz żeby elementy boczne i dolna część się ze sobą spasowały. Kiedy już mamy połączone wszystkie elementy obudowy, należy sprawdzić czy przewód od zasilacza nie wchodzi pomiędzy któreś elementy urządzenia i nie blokuje “zatrzaśnięcia się”. Jeśli wszystko jest ok, skręcamy całość 4 długimi śrubami.

4. Testowanie urządzenia.
Teraz chwila prawdy 🙂 Kabel USB 3.0 podłączamy do lewego portu z tyłu konsoli (to ten bliżej wejścia HDMI). Drugą końcówkę umieszczamy w Kinekcie (po zdjęciu tej izolacyjnej gumy mamy bezpośredni dostęp do gniazda – możemy odłączać i podłączać kabel kiedy chcemy). Uruchamiamy konsolę, a następnie podłączamy zasilacz do prądu. Jeśli wszystko zrobiliśmy dobrze, kontrolki na Kinekcie się zapalą, a konsola nas poinformuje o tym, że Kinect jest gotowy do pracy (lub poprosi o konfigurację jeśli wcześniej go nie używaliśmy).IMG_0835JPGJeśli po podłączeniu do prądu Kinect nie uruchamia się, można spróbować przelutować uziemienie w innym miejscu, bądź upewnić się, czy nie pomyliliśmy uziemienia z fazą.

ZAKOŃCZENIE

Jak widzicie, przeróbka nie jest skomplikowana. Zajęło mi to około dwóch godzin, jednak ja nie miałem takiego poradnika. 😉 Jest to do zrobienia w mniej niż godzinę, jeśli się już wie co i jak robić. Jeśli chodzi o koszty to modyfikacja wyniosła mnie całe 14,99 zł (cena przewodu USB 3.0 A -> B), ponieważ zasilacz już miałem. Jeśli musicie kupić i przewód i zasilacz, to zapłacicie między 15 a maksymalnie 30 zł. Biorąc pod uwagę obecną cenę rynkową adaptera, właśnie zaoszczędziliście co najmniej 170 zł. Tylko nie wydajcie wszystkiego na cukierki. 🙂


Copyright © 2018 Padem o sciane. Wszystkie prawa zastrzezone.