Padem o ścianę

Vampyr – Recenzja

Paweł Jastrzębski

Przyznam szczerze, że mocno się napalałem na Vampyra praktycznie od momentu jego zapowiedzi. Przemawiał do mnie wiktoriański klimat gry oraz fakt, że gramy wampirem. Spodziewałem się czegoś w stylu Assassin’s Creed w połączeniu z wampirami i świetną historią – niestety nie wszystko zadziałało.

Za Vampyra odpowiada niezależne francuskie studio Dontnod – odpowiedzialne wcześniej za Remember Me i Life is Strange. Gra po kilku obsuwach ukazała się 5 czerwca 2018 r. na Xbox One, PS4 i PC, zbierając raczej przeciętne oceny – jej średnia na metacritic, to całe 70 punktów. Twórcy zakładali, że gra osiągnie sukces jeśli sprzeda się w milionie egzemplarzy, a połowa tego wyniku pozwoli na zwrot kosztów. Ostatecznie sprzedała się w 450 000 egzemplarzy w pierwszym miesiącu. Do tej pory granica opłacalności na bank pękła, więc można mówić o umiarkowanym sukcesie. Gra mimo wszystko do tego stopnia urzekła użytkowników, że ponoć Fox rozważa wyprodukowanie serialu na jakiego podstawie.

Akcja Vampyra przenosi nas do Londynu zaraz po pierwszej Wojnie Światowej. Miasto zmagało się wtedy z epidemią grypy hiszpanki. Wcielamy się Jonathana Reida – doktora który wraca z wojny, by pomóc swojemu rodzinnemu miastu zwalczyć epidemie. Niestety gdzieś po drodze między polem bitwy a rodzinnym miastem zostaje przemieniony w wampira i wrzucony nieprzytomny do rowu pełnego trupów. Po dosyć nieprzyjemnej pobudce, podczas której w głodzie krwi zabija swoją siostrę. Na początku swojej wampirzej drogi poznaje doktora Edgara Swansea, który nie dość, że niepokojąco sporo wie o wampiryzmie, to jeszcze wydaje się zupełnie nie bać, a nawet akceptować naszego bohatera. Zaprasza go, by dołączył do załoi szpitala Pembroke i pomagał jego rezydentom, jak również po godzinach szukał lekarstwa na swoją przypadłość.

Praktycznie od tego momentu zaczyna się prawdziwa zabawa. Mimo, że Vampyr pozuje na bycie klasycznym RPGiem akcji, to jednak nie do końca nim  jest. Od akcji i elementów RPG zdecydowanie ważniejsza jest historia i opowieść. W sumie nic dziwnego, skoro za grę odpowiadają twórcy Life is Strange.

Twórcy zastosowali dosyć ciekawy system moralności – Londyn w świecie Vampyra podzielony jest na kilka dzielnic, w której każda ma swoich mieszkańców. Każdy z mieszkańców ma swoje problemy, choroby, czy sekrety do odkrycia. Zbierając o nich konkretne  informacje i lecząc ich przypadłości możemy zwiększyć ich poziom jakości krwi (czyli ilości XP jakie nam dostarczą), a w odpowiednim momencie zahipnotyzować ich i wyssać ich krew, zwiększając swoje umiejętności. Musimy więc poznać mieszkańców każdej dzielnicy, zrobić dla nich coś dobrego, czasami wręcz uratować życie, tylko po to, by po chwili zabrać ich w ustronne miejsce i samodzielnie ubić. Przy czym im więcej o nich wiemy i im zdrowsi są, tym lepsza jakość ich krwi i więcej XP otrzymujemy po jej wypiciu. Wygląda to mocno jak hodowanie sobie pokarmu 😉

Ale jest też haczyk – każda śmierć wpływa na poziom infekcji dzielnicy, a także na poziom chaosu, który zadecyduje o tym, które z trzech zakończeń obejrzymy (to dobre zarezerwowane jest dla miłosiernych wampirków). Punkty doświadczenia zdobywamy także za wykonywanie misji, a także (ale to szczątkowe ilości) za walkę. Tym samym musimy zadecydować – czy chcemy zmienić się we wrednego kozaka czy też być moralny, ale relatywnie słaby. Warto jednak nadmienić, że ubicie odpowiedniej liczby mieszkańców sprawi, że dzielnica upadnie i władze nad nią przejmą potwory. Także – coś za coś 😉

Zbierane punkty XP wydajemy na rozwój naszej postaci – przeznaczyć je możemy na odblokowywanie kolejnych umiejętności. Mamy tutaj w zasadzie klasykę gatunku – umiejętności zwiększające poziom życia, krwawa włócznia, zasłona dająca czasową niewidzialność, doskok, leczenie się itp. Mamy praktycznie pełen przekrój umiejętności ofensywnych i defensywnych – jest więc w czym wybierać.

Nie możemy jednak ot tak awansować na wyższy poziom – możliwe jest to wyłącznie podczas odpoczynku w kryjówce lub w szpitalu. Nasz wampirek grzecznie idzie spać, a miasto w tym czasie pogrąża się w dalszym chaosie – choroby mieszkańców postępują, stan poszczególnych osób się pogarsza itp. W związku z tym musimy ciągle latać i leczyć ludzi. W przeciwnym przypadku poszczególne dzielnice upadną i na nic nam się zda, że będziemy wampirzym abstynentem.

Wspomniane umiejętności specjale używamy w grze „wydając” zebraną krew. Jest to o tyle mylące, że punty XP także są tutaj nazywane „punktami krwi”. Krew potrzebna do aktywacji umiejętności specjalnych pełni tutaj jednak rolę czegoś w rodzaju many. Zbieramy ją wysysając przeciwników podczas walki, zjadając szczury, bądź za pomocą odpowiedniego rodzaju broni białej, która po każdym ciosie daje uzupełnia nam zapas krwi. Przyznam, że nazewnictwo mogłoby być tutaj bardziej fortunne.

Sama walka nie jest specjalnie skomplikowana czy trudna – wrogowie co do zasady nie występują w zbyt dużych skupiskach, ale za to mają wkurzającą tendencję do respawnowania się co i rusz – także raz oczyszczona droga nie pozostaje oczyszczona raz na zawsze. Pomijając naszych pobratymców (różnego rodzaju), musimy się zmierzyć także z ludzkimi łowcami wampirów. Jest ich kilka rodzajów, ale żaden nie powinien sprawić problemów (no może poza „księżmi”, którzy mają irytującą tendencję do używania „świętych” przedmiotów). Jedyne na co trzeba uważać to pasek wytrzymałości, którego wyczerpanie może nam uniemożliwić skuteczny unik. Jednocześnie warto zaopatrzyć się w odpowiedni zestaw mikstur uzupełniających krew, wytrzymałość czy zdrowie. Jeśli to wszystko ogarniecie, to żaden przeciwnik nie będzie Wam straszny.

Nie ma co jedna ukrywać, że walka to nie jest najważniejszy element Vampyra – przy dobrych wiatrach możemy, wzorem pierwszego Dishonored, całkowicie jej unikać i zabijać tylko tych, których fabuła nam każe.

Najważniejsze jest tutaj historia – a ta jest całkiem zacna. Odkrywanie tajemnicy naszego pochodzenia, naszego stwórcy, a także interakcje z innymi wampirami (tymi wyższymi, nie z „plebsem”) są rozwiązane całkiem przyjemnie. Widać tutaj sznyt twórców i to, że czują się dobrze opowiadając historię. Kluczowe w grze jest wybranie na samym początku, czy chcemy być dobrym czy złym wampirem i trzymanie się tego jak pijany płotu. Ja uznałem na samym początku, że nie ma co się ograniczać i jak być wampirem to na całość i tak też grałem – nikt zatem nie był bezpieczny przed moimi kłami.

Osobną kwestią jest poruszanie się – tutaj widać, że twórcom zabrakło albo doświadczenia albo chęci. Nasz wampir jest bowiem niesamowicie wręcz zdolny – może teleportować się na balkon na piętrze, przekraczać teleportem rzekę itp. Ale tylko kiedy twórcy tak przewidzieli. Chcesz wskoczyć na murek, czy nawet krawężnik? Zapomnij – w grze nie ma przycisku odpowiedzialnego za skok. Chcesz przejść przez mur, czy płot niższy niż wspomniany wcześniej balkon? Zapomnij – dymaj na około jak jakiś amisz, bo akurat w tym miejscu twórcy nie przewidzieli możliwości takich akrobatycznych manewrów.

Irytowało mnie to strasznie i mocno wpłynęło na ogólny odbiór gry. No bo jak to? Jestem niby wielkim wampirem (mały spoiler – według niektórych nawet jednym z potężniejszych), mogę hipnotyzować ludzi, stawać się niewidzialny, przenosić się na ogromne odległości i robić Bóg wie co, a nie mogę przeskoczyć nad cholernym płotkiem. W tym momencie zapewne wiecie już, że moje oczekiwaniu o Assassin’s Creed z wampirzym klimatem delikatnie mówiąc się nie spełniły. Tak więc dla mnie Vampyr jest bardziej przygodówką z elementami RPG i akcji niż RPGiem akcji z elementami przygodowymi. Jeśli jednam Wam takie rozłożenie środka ciężkości nie przeszkadza, to nie powinniście narzekać.

Nie do końca wiele dobrego można powiedzieć o grafice. Wygląda ona mocno jak końcówka poprzedniej generacji, względnie początek obecnej, niż współczesne gry. Londyn jest pustym miejscem, wszystkie drzwi i okna mieszkań w których twórcy akurat nie umieścili jakiegoś mieszkańca są zabite dechami i niedostępne dla nas. Ulice są puste i tylko czasami przemierzają je łowcy wampirów. Jasne – jest to zrozumiałe i pewnym sensie usprawiedliwione szalejącą epidemią, ale cała ogromna dzielnica, zamieszkała przez 8-10 osób to według mnie spore przegięcie i zdecydowanie wynik niegodny współczesnej gry.

Generalnie gra mocno zajeżdża budżetową produkcją – widać to niemalże na każdym kroku. Jej odbiór nie jest jednak całkowicie jednoznaczny. Widać, że twórcy mocno przyłożyli się do postaci niezależnych – ich motywacje i życiorys są mocno zarysowane i bardzo fajnie napisane – ciężko znaleźć dwie podobne postacie. Jeśli tylko zagłębimy się w grę wystarczająco, to będziemy czerpać z tego elementu naprawdę dużo radości. Minusem (i to dużym) są jednak gigantyczne ograniczenia w mobilności, mało satysfakcjonująca walka i generalna archaiczność produkcji – ja wiem, że spora jej część toczy się w szpitalu, ale to nie powód, by zapach naftaliny był aż tak wyczuwalny.

Warto jednak nadmienić, że mimo faktu, że nie jest to pozycja wysokobudżetowa, to jednak doczekała się kinowej polskiej lokalizacji. W sumie skoro za polską dystrybucję odpowiada CD Projekt to nie ma w tym nic dziwnego, ale jak wiemy z autopsji nie zawsze duży dystrybutor oznacza, że gra otrzyma polską wersję (tak Microsofcie do Ciebie piję)

Generalnie jednak Vampyr był dla mnie dosyć dużym rozczarowaniem – zdecydowanie nie była to produkcja na miarę oczekiwań ani na miarę wcześniejszych produkcji studia – z Life is Strange na czele. Podchodząc jednak na chłodno, to nie jest też tak, że gra jest dramatycznie słaba. Zdecydowanie nie jest warta ceny premierowej – myślę, że jakby kosztowała poniżej 100 zł (jak na aktualnej wyprzedaży), to byłoby bardzo spoko. Dodatkowo od kilku dnia gra pojawiła się w Xbox Game Pass, co zdecydowanie zwiększa jej atrakcyjność. Jeśli jednak lubicie wampirze klimaty i nie wkurzają Was opisane archaizmy, bądź po prostu historia jest dla Was ważniejsza niż gameplay, to możecie się bawić na prawdę fajnie.

 

Producent: DontNod Entertainment
Data premiery: 5 czerwca 2018
Dystrybutor PL: CDP.pl
Wersja językowa: polska (napisy)
Cena (wersja cyfrowa): 249,99 zł (dostępna także w Xbox Game Pass)
Gdzie kupić: MS Store
Metacritic: 70

Gra nabyta ze środków własnych


Copyright © 2019 Padem o sciane. Wszystkie prawa zastrzezone.