Padem o ścianę

Wrześniowe Ubisoft Forward

Paweł Jastrzębski

Wczoraj wieczorem odbył się kolejny event Ubisoftu spod znaku Ubisoft Forward. I choć pokazano kilka ciekawych pozycji i pożądanych marek, to jednak sumarycznie trudno uznać wydarzenie francuzów za satysfakcjonujące. Zapraszam na przegląd najciekawszych moim zdaniem zapowiedzi.

Sam wczorajszy pokaz zaczął się od naprawdę fajnej zapowiedzi – Ubisoft pokazał bowiem Immortals Fenyx Rising – pod tym tytułem kryje się zapowiedziana jakiś czas temu nowa gra firmy – Gods and Monsters. Gra na pierwszy rzut oka wygląda jak skrzyżowanie Assassin’s Creed z Legend of Zelda: Breath of the Wild. Wcielamy się w niej w tytułowego Fenixa – bohatera, mającego za zadanie uratować świat greckich bogów przed złowrogim Tyfonem. Na początku gry stworzymy naszą postać od podstaw, decydując o jego płci i wyglądzie w nieograniczony w zasadzie sposób (choć nie spodziewałbym się wolności, którą ma zapewnić Cyberpunk 2077). Mapa gry podzielona ma zostać na regiony o zróżnicowanym środowisku. W każdym regionie uwięziony jest jeden bóg, po którego uwolnieniu dostaniemy dostęp do jego mocy. Rozległy świat przemierzymy na piechotę, konno lub drogą lotniczą (po uzyskaniu skrzydeł Dedala). Całość utrzymana jest w baśniowej stylistyce ze sporą dawką humoru. Gra wygląda naprawdę zacnie i jeśli wszystko ładnie zagra, może to być jedno z ciekawszych tegorocznych nowych IP. Premiera Immortals Fenyx Rising – 3 grudnia 2020 r. na Xbox One, Xbox Series X/S, PS4, PS5, Stadii i PC.

Kolejną ważną zapowiedzią, był oczekiwany powrót Księcia z Prince of Persia. Zamiast jednak nowej części otrzymamy remake pierwszej części Trylogii Piasków Czasu. Ale remake z gatunku tych zupełnie skopanych – gra wygląda jakby pojawiła się pod koniec cyklu życia X360 a nie Xbox One. Powiedzieć, że jest brzydka, to nic nie powiedzieć – zaprezentowana na zwiastunie jakość mnie jako wychowanego na tej serii fana (i mówię tu jeszcze o pierwszej części z 1989 r.) boli niemalże fizycznie i trudno mi ją traktować inaczej jak policzek. Naprawdę trudno wierzyć w zapewnienia Ubi, że gra powstała od początku – serio, łatka Xbox One X Enhanced robi czasem większą różnicę niż ten pożal się Boże remake. Mam szczerą nadzieję, że Ubi wsłucha się w głosy fanów, zabierze się do porządnej roboty, przełoży zaplanowaną na 21 stycznia 2021 r. premierę i wypuści coś godnego legendy serii zamiast tej abominacji.

Kolejną z dużych prezentacji, była to, dotycząca Watch Dogs Legion. Osobiście mam problem z tą serią – przy jedynce bawiłem się fajnie, dwójka odrzuciła mnie po kilkudziesięciu minutach hipsteriadią i wszechobecnym ziomalstwem. Legion za to … nie interesuje mnie zupełnie – serio, dla mnie tej gry mogłoby nie być. Zdaje jednak sobie sprawę, że jest to dużą marka w portfolio Ubisoftu, więc jej całkowite olanie, byłoby nie na miejscu. Na wczorajszej prezentacji twócy skupili się na przedstawieniu najważniejszego ich zdaniem elementu, czyli rekrutów, których możemy pozyskać pomagając przypadkowych mieszkańcom Londynu, i którzy mogą się stać naszymi grywalnymi postaciami. Generalnie prezentacja w żaden sposób nie przekonała mnie do zakupu, a jedyne szybsze bicie serca poczułem, gdy zapowiedziano powrót Aidena Pearce’a, który będzie grywalną postacią z własną misją. Gra pojawi się 29 października 2020 r. na Xbox One, PS4 i PC, a w późniejszym czasie na Xbox Series X/S i PS5.

Z ciekawszych newsów to było wszystko, co francuzi mieli do pokazania. W dalszym ciągu boli brak ogłoszenia powrotu Sama Fishera (mówię o pełnej grze, nie tej popierdółce, która dołącza do Rainbow Six Siege). Całość konferencji możecie obejrzeć tutaj:


Copyright © 2020 Padem o sciane. Wszystkie prawa zastrzezone.