Padem o ścianę

xCloud – przyszłość gier?

Gordon
Na początek zaznaczę, że przerzuciłem się na granie na telefonie zamiast konsoli. Czy to źle? Możecie się ze mną nie zgodzić, ale nie żałuję swojej decyzji – dzięki xCloud!

Może nakreślę czym ten cały xCloud jest.

Wyobraźcie sobie, że odpalacie grę na swojej konsoli, a potem chcecie odejść od telewizora (bo żona musi KONIECZNIE obejrzeć nowy odcinek Grey’s Anatomy!). O ile macie laptopa, to po prostu używacie funkcji remote play z aplikacji xbox na windows 10.

Ale co, jeżeli musicie jechać do pracy? Remote play działa tylko w zasięgu sieci domowej. Można się ratować przez VPN lub TeamViewer , ale jeżeli ktoś tego próbował, to wie, że nie ma szansy, by to zadziałało w satysfakcjonujący sposób :/ I tutaj pojawia się xCloud!

Czym jest w takim razie xCoud?

Jest to granie przez internet, ale nie tak jak to robicie w Fortnite , czy innym multi. Tutaj gra jest odpalona na xboxie który jest… gdzieś.
Czyli gdzie? W tej mistycznej chmurze – tej samej gdzie do tej pory były zapisywane wasze save’y z gier.

Jak to działa?

Już wam tłumaczę. Microsoft od wielu lat rozwijał swoje serwerownie na całym świecie. Dla polaków najważniejsza jest ta w Holandii – tysiące metrów kwadratowych zastawione boxami serwerów.
No ok, ale jak się ma to do grania?
To teraz wyobraźcie sobie, że 1/3 z tych boxów składa się z xboxów*

Logując się do xCloud tak na prawdę podłączamy się do jednego z xboxów w serwerowni. Wybieramy grę i już! Zaczynamy grę.
Ale halo – na czym gramy?
No i to jest najpiękniejsze – na czym chcesz! Czy to będzie twój komputer, telefon, czy smart TV – to nie ma znaczenia! To trochę tak jakbyś odpalił grę przeglądarkową. Ale musisz się do tego przygotować.

Jak to wygląda w praktyce?

Po pierwsze nie wiadomo jeszcze jaki będzie model biznesowy xCloud – czy to będzie osobny abonament, czy powiązany z Xbox Gold lub Game Pass. Nie wiadomo też jaki będzie zasób gier w które będziemy mogli grać (w końcu muszą one być fizycznie na dyskach Azure*).
Zanim odpalę grę to muszę pobrać na swoje urządzenie dość spory pakiet danych – to głównie tekstury i modele postaci, czyli to, co zazwyczaj jest ładowane do RAMu, gdy odpalamy grę.
Ale potem – masz konsolę w swoich rękach!

I naprawdę mówię tu o konsoli! Nie ma tutaj mowy o spadku jakości grafiki, czy płynności! Większość gier działa 1080p lub 900p co na telefonie jest kompletnie nie zauważalne (jak dla mnie mogłoby być nawet 720p).

Przez to, że sporo danych mamy pobrane na nasz telefon (lub tv) nasza prędkość internetu nie ma aż tak wielkiego znaczenia. Jasne – lepiej się gra na LTE 30/20 niż na H+, ale o ile połączenie jest stabilne, to nie poczujesz wielkiej różnicy.

Naprawdę ciężko jest opisać swoje uczucia, gdy grasz w nowe Darksiders jadąc autobusem. Albo gdy przychodzisz na imprezę i na smart TV odpalasz Lara Croft and Temple of Osiris i grasz ze znajomymi. Ah, no tak, zapomniałem wspomnieć – kontrolerami są wasze telefony!

But Ping. Ping mate!

To jest dość logiczne pytanie – jakie są opóźnienia w graniu?
Nie będę oszukiwał – są. Jednak są naprawdę niskie: przy internecie domowym 150/50 gry wyglądają praktycznie jakby były odpalone bezpośrednio na telewizorze. Jednak grając na telefonie poza domem… też jest super! Jasne, nie jest to poziom PCMR z monitorem o opóźnieniu 1ms, ale i tak nawet w grach multi (osobiście grałem tylko w Titanfall 2 i Sea of Thieves) nie czujesz żadnych lagów. Pewnie są, nie oszukujmy się, ale są kompletnie nie zauważalne!

Czy warto czekać?

Jestem bardzo sceptyczny w ocenach i przestrzegam zasady „no preorders!”. Jednak tutaj jestem skłonny zaryzykować i stwierdzić, że następną generację konsol sobie odpuszczę. No chyba, że wyjdzie konsola tańsza, a opierająca się o xCloud!

* Azure, to sieć serwerowni na całym świecie, a Microsoft postanowił, że część z boxów zamiast wypełniać typowymi serwerami, o każdej z kieszeni wsadził 3 płyty główne xbox one s.


Copyright © 2019 Padem o sciane. Wszystkie prawa zastrzezone.