Padem o ścianę

Middle Earth: Shadow of Mordor ? Recenzja

Paweł Jastrzębski

Middle Earth: Shadow of Mordor, to jedno z większych tegorocznych zaskoczeń w branży growej. Nie wiązałem z nią wielkich nadziei, po jej zapowiedzi w grudniu 2013 r., myśląc, że jest to typowa egranizacja nastawiona tylko i wyłącznie na dojenie marki i podciągniecie się pod promocję filmowego Hobbita. Srogo się pomyliłem, gdyż jest to zdecydowanie tegoroczny Top 5, co potwierdzają również branżowe oceny ? 87 na metacritic dla wersji na Xbox One.

W grze wcielamy się w postać Taliona ? strażnika z Gondoru, stacjonującego wraz z rodziną w garnizonie broniącym Czarnej Bramy. Bohatera poznajemy w momencie? jego śmierci w wyniku ataku Uruków, pod rozkazami trzech kapitanów Saurona, na garnizon. Jak to często bywa, śmierć jest tylko początkiem. Okazuje się bowiem, że napastnicy złożyli całą naszą rodzinę w ofierze, by przywołać upiora pewnego Elfa (jego tożsamość jest nieznana przez połowę gry, więc nie będę spoilerował), który ma pomóc w powrocie Saurona do fizycznej powłoki. Upiór jednak wypina się na Saurona i ?łączy? się z Talionem przywracając go do życia. Upiór cierpi przy okazję na amnezję, więc połowa fabuły skupia się na odkrywaniu jego tożsamości, a druga na pomszczeniu własnej śmierci, a przy okazji powstrzymanie Saurona. Sam początek gry wydaje się lekko zagmatwany, ale w miarę szybko da radę się wszystko ogarnąć ? intro zaś prezentuje się następująco (wszystkie filmiki utworzone są przeze mnie i wolne od spoilerów):

Jeżeli ktoś nic nie wie na temat tej gry, to śpieszę wyjaśnić, że jest to przedstawiciel gatunku action-adventure ? mówiąc bardziej przystępnie trzecioosobowa przygodowa gra akcji ;) Jest przy okazji idealnym połączeniem najlepszych cech Assassin?s Creed i serii Batman:Arkham?. Z pierwszej z nich wzięto sterowanie, parkour, ?skok wiary? i coś w stylu ?widoku orła? (albo trybu detektywistycznego z Batmana). Nawet animację są identyczne jak w Assassynie ? spójrzcie zresztą sami:

Z Batmana zaś wzięto system walki – każdy kto grał kiedykolwiek w którąś z części Arkham, będzie się czuł jak w domu ? ataki wyprowadza się naciskając ?X?, kontruje się ?Y?, ?A? odpowiada za uniki, a ?B? za ogłuszanie przeciwników ? jednym słowem ruchy Taliona są identyczne jak ruchy Gacka. Identycznie jak w Batmanie, po naładowaniu kombosa do 8 ciosów (lub 5 na późniejszych etapach) możemy wykonać brutalną egzekucję (w Batmanie ogłuszenie). Widać to idealnie na poniższych filmach.

Fakt delikatnej ?inspiracji? ww. grami przestaje dziwić, gdy zwrócimy uwagę na dewelopera ? Monolith Productions (w jego skład wchodzą byli pracownicy Ubisoftu) oraz wydawcę: WB Games ? który wydaje również wszystkie gry związane z Batmanem. I żeby nie było niedomówień ? nie uważam tego za wadę, a wręcz przeciwnie. System walki w Batmanie moim zdaniem bije na głowę wszelkie gry akcji ? daje niesamowite poczucie kontroli nad bohaterem.

Wracając do samej gry, naszym celem jest pokonanie naszych zabójców i powstrzymanie powrotu Saurona. By to zrobić musimy najpierw przedrzeć się przez hordy wrogów. Armia Saurona składa się z mięsa armatniego, kapitanów i wodzów. W tym miejscu ujawnia się chyba jedna z ciekawszych opcji gry ? system Nemesis. Żaden uruk nie jest anonimowy ? wszyscy od kapitana w górę mają swoje imię oraz mocne i słabe strony (jedni są np. wrażliwi na ataki z dystansu, drugich można pokonać ciosem z ukrycia itp.).  Żeby je poznać, trzeba znaleźć informatora i ?przekonać? go do wyjawienia sekretów swojego szefa. W momencie, gdy ?szeregowy? uruk nas zabije, zwiększa się jego pozycja w hierarchii,(zostaje kapitanem) poznajemy jego imię i możemy pomścić własną śmierć. Brzmi może skomplikowanie, ale daje dużo frajdy. Zwłaszcza gdy za pomocą upiora nauczymy się jak przejmować kontrolę nad wrogiem ? ciekawym motywem jest np. przejęcie kontroli nad ochroniarzami wodza i zmuszenie ich do zdrady swojego Pana ? dzięki temu nawet nie musimy machać mieczem, by zasiać zamęt w szeregach wroga. Można również wywołać zamieszki poprzez nakazanie ?swojemu? kapitanowi, zaatakowanie innego kapitana. Możliwości jest multum, a co najważniejsze to naprawdę działa ? przynajmniej w wersji na next geny, bo czytałem, że na X360/PS3 system ten jest bardzo okrojony.

Przechodząc do gameplaya, to nasz bohater uzbrojony jest standardowo ? w miecz i sztylet do cichych zabójstw. Dodatkowo towarzyszący nam upiór wyposażony jest w łuk. Każdą z tych broni można dodatkowo upgradować poprzez dodanie do niej run zdobytych na wrogich kapitanach i wodzach (im potężniejszy wróg tym runa lepszej jakości).  Włączając tryb walki dystansowej (poprzez naciągnięcie łuku) pozwala nam skorzystać ze skupienia (chwilowego zwolnienia czasu), co umożliwia łączenie ciosów w fajnego kombosa ? coś np. na wzór tego:

Wątek główny gry składa się z 20 misji, które możemy urozmaicić wykonując działania poboczne ? głównie misję uwalniania niewolników (25 misji), które niestety są trochę monotonne. Dodatkowo wykonujemy misję tworzenia legendy swojego uzbrojenia (naprawdę tak to się nazywa) ? po 10 misji dla każdego rodzaju broni, a także stawiane są przed nami wyzwania surwiwalowe i łowieckie ? po 10. Daje to głównie jakieś 25 godzin grania jeżeli chcecie przejść grę na 100% ? nie jest to niestety zbyt dużo. W sumie to długość rozgrywki, a także mały stopień zróżnicowania  rozgrywki są największą wadą Middle Earth: Shadow of Mordor.

Bardzo dobrze prezentuje się za to wspomniana wcześniej walka. Szczerze mówiąc, nie spodziewałem się że w grze spod znaku Władcy Pierścieni może być tak brutalnie i krwawo. Jeżeli obejrzeliście zamieszczone przeze mnie filmiki zapewne zauważyliście, że przy egzekucjach twórcy się nie pieścili ? ucinanie głów jest na porządku dziennym :) Przeszło mi przez myśl, że tak wysoki stopień brutalności był możliwy dzięki temu, że gra wyszła pod szyldem ?Middle Earth?, a nie ?Lord of the Rings?, dzięki czemu włodarze z Warner Bros nie bali się ?deprawacji marki?, ale mogę się mylić :)

Jeżeli miałby się bardzo przyczepić do rozgrywki, to wymieniłbym niski poziom trudności ? czasami jest po prostu za łatwo, a twórcy nie dali możliwości wyboru poziomu trudności.  W sumie podobnie jest w Assassin?s Creed, ale tutaj wyjątkowo to drażni. Miałem taki moment, że przy uwalnianiu niewolników, jako cel dodatkowy (znowu zapożyczenie z AC) w postaci zabicia uruków z ukrycia ? jak zobaczycie na poniższym filmie było to aż za łatwo zrobić, a inteligencja przeciwników i ich czas reakcji powalał:

Graficznie produkcja prezentuje się bardzo dobrze ? nie jest to jakiś wybitny poziom, ale jest naprawdę dobrze ? przynajmniej na Xbox One. Z początku miałem trochę zastrzeżeń co do wyglądu tytułowego Mordoru, który wygląda zupełnie inaczej niż przedstawiony chociażby w filmach ? tutaj jest trawiasto, zielono i ogólnie ładnie. Po jakimś czasie jednak doszedłem do wniosku, że ciężko byłoby Sauronowi wyżywić tysiące orków mając do dyspozycji tylko i wyłącznie spaloną ziemię.

Również fabularnie jest dobrze ? gra umieszczona jest między Hobbitem, a Drużyną Pierścienia, a historia trzyma się kupy i jest bardzo przystępnie opowiedziana i nie posiada dłużyzn ? przy okazji jest na tyle dobra, że występuje syndrom jeszcze jednej misji.  Nie chce spoilerować, więc nie będę się w nią zagłębiał, powiem tylko że ze znanych z kart książek postaci spotykamy tylko Golluma i (pośrednio) Sarumana.

Miłośników wszelkiego rodzaju achievementów i trofeów ucieszy informacja, że acziki są stosunkowo łatwe do zdobycia, i nie trzeba jakoś specjalnie kombinować. Mi bez specjalnego wysiłku udało się zdobyć wszystkie achievementy. Najwięcej problemu sprawił mi aczik polegający na zdobyciu runy 25 poziomu. Jak wyżej wspomniałem runy dostaje się za zabicie kapitana ? im lepszy kapitan, tym lepsza runa. Z prostego rachunku wynika, że wróg musi być 25 poziomu ? myk polega na tym, że maksymalny poziom uruka to 20. Trzeba więc wykorzystać parę sztuczek ? dać zabić się kapitanowi wystarczającą ilość razy by osiągnął 20 poziom (jedno zabójstwo ? jeden level w górę), a następnie sprawić by osiągnął status wodza. W tym celu trzeba zabić wodza pod którego podlega ?nasz? uruk. Następnie dowiadujemy się jaka jest jego słabość i wykorzystujemy ją by go ubić. Dzięki  temu osiągamy wymagany poziom (20 za zabójstwo + 2 za zabójstwo wodza + 1 za wiedzę o słabości + 1 za wykorzystanie słabości i + 1 za pomszczenie własnej śmierci = 25 level runy). Trochę się przy tym napierniczyłem, ale po kilku próbach się udało.

Podsumowując Middle Earth: Shadow of Mordor to bardzo ciekawa gra, z solidną fabułą i bardzo przyjemnym gameplayem. Końcówka sugeruje, że możliwa jest jej kontynuacja, co przy ocenach i wynikach sprzedaży wydaje się oczywiste. I bardzo dobrze, bo w końcu wydaje się, że Władca Pierścieni doczekał się naprawdę solidnej gry ? oby tak dalej.

 

 


Copyright © 2019 Padem o sciane. Wszystkie prawa zastrzezone.