Padem o ścianę

Ori and the Will of Wisps – recenzja

Kamil Mikos

Ori and the Will of Wisp – recenzja

 

Pierwsze Ori było dla mnie nie lada niespodzianką. Mimo, że tytuł ten pojawił się niespełna dwa lata po premierze Xbox One, to sięgnąłem po niego dopiero niespełna dwa lata temu. Mimo świetnych ocen i wielu poleceń od znajomych nie rwałem się jakoś do tej gry.  Dziś żałuję straconego czasu. Ori and the Blind Forest okazało się świetnym tytułem, grą która wznosi gatunek na nowy poziom – oprawą audiowizualną, gameplayem oraz sposobem opowiadania historii. 

A zatem, czym jest ten Ori? To gra typu metroidvania o przepięknej, bajkowej grafice oraz obłędnej ścieżce dźwiękowej. Bohaterem gry jest świetlisty duszek – ostatni ze swojego rodzaju, który musi pokonać zepsucie ogarniające otaczający go świat oraz uratować swoich przyjaciół.  

Druga część nie zmienia zbytnio formuły. Spotykamy tu starych przyjaciół oraz poznajemy nieznaną wcześniej sówkę Ku. Prolog przenosi nas do nowej krainy, do której dostajemy się właśnie dzięki Ku. Niestety, los nie za bardzo nam sprzyja, bo już na samym początku gry zostajemy rozdzieleni. Pierwszym zadaniem jest odnalezienie się w nowym otoczeniu i uratowanie zagubionego przyjaciela. Później nasza przygoda jeszcze bardziej się komplikuje, ponieważ świat, do którego wkroczyliśmy, jest groźniejszy niż można było się spodziewać. Wszędzie panuje zepsucie, co krok spotykamy wrogo nastawione do nas maszkary, a na niebie grasuje Wrzask – wielka, zdeformowana przez skażenie sowa. Historia mocno nastawiona jest na emocje i potrafi wywołać na twarzy zarówno uśmiech jak i łzy wzruszenia. Postaram się nie zdradzić tu zbyt wielu szczegółów, aby każdy z Was mógł przeżyć tę grę na swój sposób, bez spoilerów. 

Pierwsza zmiana jaka rzuca się w oczy po rozpoczęciu rozgrywki to fakt, że świat stał się bardziej żywy. Oprócz przeciwników (o nich później) spotkamy tu mnóstwo postaci niezależnych, z którymi możemy porozmawiać, pohandlować, bądź pomóc im w jakimś zadaniu. Dzięki temu gra nabiera skromnych elementów RPG. Misje podzielone są na główne, związane z wątkiem fabularnym, oraz poboczne, całkowicie opcjonalne, stanowiące urozmaicenie i przedłużenie rozgrywki. 

Poznawane postaci pomagają lepiej zrozumieć otaczający nas świat oraz to co doprowadziło do jego obecnego stanu. Całość jest też okraszona opowieścią narratora, który opowiada historie Oriego niczym bajkę. Aby nadać grze jeszcze bardziej baśniowy charakter, wszystkie postaci posługują się nieistniejącym językiem, wiec żeby cokolwiek zrozumieć, musimy czytać ich wypowiedzi. Te, na szczęście, zostały spolszczone i, mimo że tu czy tam pojawi się jakaś nieścisłość, to tłumaczenie można ocenić jako bardzo dobre. Zwłaszcza że ostatnio gry od MS, niebędące Forzą lub Gearsami, nie dostawały w ogóle lokalizacji. Można się jedynie przyczepić do tego, że niekiedy postać wypowiada zaledwie 3-4 słowa, a do przeczytania mamy kilka linijek tekstu. Widać język, którym posługują się postaci w Ori, jest mocno „skondensowany”.  😉

Cały dostępny świat podzielony został na różne biomy, do których dostęp determinowany jest zdobywaniem nowych umiejętności. Przykładowo: uruchomienie młynu wodnego oczyszcza wodę i pozwala w niej nurkować dając dostęp do nowych obszarów. Słabsze ściany można rozbijać po zdobyciu odpowiednio mocnego ciosu itd. Krainy są odpowiednio zróżnicowane i przemyślnie skonstruowane, tak żeby w pełni wykorzystywać nabytą wcześniej nową umiejętność. Jak na swój gatunek przystało, mamy tu do zdobycia wiele różnych „znajdziek”, takich jak: kamienie zdrowia/energii, które po zebraniu odpowiedniej ilości wydłużają nam jedną lub drugą wartość; ruda, dzięki której ulepszymy osadę w ramach jednej z misji pobocznych; blask, czyli grową walutę. 

Aby odkryć wszystkie sekrety, będziemy musieli niejednokrotnie wrócić w odwiedzone już wcześniej miejsca. W nawigacji pomagają mapy, które możemy zakupić od pojawiającego się tu i ówdzie kartografa. Każdy rejon ma też procentowy wskaźnik obrazujący, ile obszaru udało nam się już odblokować. Jest to przydatna rzecz dla wszystkich tych, którzy muszą mieć wszystko odkryte w 100%. 

Poza eksploracją i wypełnianiem prostych zadań, jednym z głównych aktywności jest tu walka. Na swojej drodze spotkamy różnego typu przeciwników. W większości przypadków proste mashowanie przycisków na niewiele się zda, gdyż każdy przeciwnik stosuje inną taktykę i musimy zastosować zróżnicowane podejście, aby go pokonać. Po pokonaniu wrogów otrzymujemy Blask, a że odradzają się oni za każdym razem, kiedy ponownie odwiedzamy dany obszar, można tu mówić o minimalnym grindzie. Oprócz tzw. mobów na końcu każdego z regionów czeka na nas wielki, odrażający i trudny boss. Zwykle starcia z nimi są wieloetapowe i polegają na walce bezpośredniej lub ucieczce. Elementy ucieczkowe są sporym wyzwaniem i gra nie pozostawia tutaj miejsca na jakikolwiek błąd, dlatego trzeba się przygotować na powtarzanie niektórych etapów. Mnie na tym etapie spotkała niemiła niespodzianka. Podczas jednego zadania, w którym trzeba chować się przed przeciwnikami w wyznaczonych przez twórców bezpiecznych miejscach, udało mi się raz przeskoczyć z miejsca nr 1 do miejsca nr 3, z pominięciem 2. Gra jest tak oskryptowana, że nie uznała mi tego jako schowanie się i musiałem przejść tę część dokładnie tak, jak zaplanowali to sobie twórcy.  

Walka to kolejny element, który uległ ewolucji. Jak już wspominałem, gra dorobiła się elementów RPG i zadania poboczne są tylko jednym z nich. Jako element rozwoju postaci dostaliśmy do dyspozycji wiele umiejętności, zarówno ofensywnych jak i defensywnych. Umiejętności te możemy przypisywać do trzech różnych przycisków – X, Y oraz B. Zmiana odbywa się bardzo szybko – naciśnięcie LT wywołuje koło wyboru, na którym błyskawicznie zmienimy wyposażone ataki nawet w trakcie walki. Umiejętności zdobywamy po odnalezieniu magicznych drzew. Możemy je też po prostu kupić lub ulepszyć u handlarza. Oprócz umiejętności głównych rozwijamy postać poprzez magiczne kamienie, które możemy wyposażyć w swoim ekwipunku. Kamieni można zdobyć w sumie kilkadziesiąt – zdobyć w trakcie podróży lub kupić u handlarza. Większość możemy ulepszać, przez co ich właściwości stają się jeszcze bardziej przydatne. 

Jak widzicie, jest tego sporo. Ja jednak cały czas miałem wrażenie mocnej niespójności. Niektóre kluczowe umiejętności trzeba odblokować poprzez założenie odpowiedniego kamienia (np. oddychanie pod wodą czy wspinaczka) inne (jak wybicie) trzeba przypisać do jednego z przycisków X/Y/B, podczas gdy jeszcze inne przypisują się na stałe do jednego z przycisków (np. nurkowanie w piasku pod RB). Wydaje mi się, że mieli chyba za dużo pomysłów i zamiastcwybrać jeden, postanowili wykorzystać je wszystkie.

Gra, tak jak i poprzedniczka, jest niesamowicie dynamiczna i widowiskowa. Wszystkie potrójne skoki, zrywy, wybicia, itd. są pięknie animowane i dają wielką satysfakcję. To co mocno przyczynia się do tak pozytywnego odbioru gry to przepiękna oprawa. Nie potrafię w tej chwili przywołać w pamięci ładniejszą grę platformową. Trudno słowami opisać, jak bajecznie wygląda Ori –najlepiej odpalić grę i się przekonać na własne oczy.  

Na koniec chciałbym wspomnieć o ścieżce dźwiękowej. Tak jak w przypadku pierwszej części, za muzykę odpowiedzialny jest Gareth Coker. To, co zrobił ten człowiek, jest po prostu genialne. Soundtrack z gry można znaleźć na wielu serwisach muzycznych i szczerze polecam go wszystkim, nawet tym którzy nie są zainteresowani jej fabułą.

Podsumowując, polecam nową przygodę każdemu – nie tylko miłośnikom platformówek czy metroidvanii. Jest to piękna i wymagająca przygoda opowiadająca o przyjaźni. Gra, jak wszystkie inne wydawane przez Microsoft jest do ogrania w serwisie Xbox Game Pass zarówno na konsolę jak i PC (gra wspiera opcję PlayAnywhere, a co za tym idzie cross save) co jest argumentem mocno zachęcającym do spróbowania. Przestrzegam jedynie wszystkich łowców osiągnięć – wyciągnięcie z Ori 100% to nie lada wyczyn. Powodzenia!

Ori and the Will of Wisps 

Wydawca: Microsoft Studios
Data premiery: 10.03.2020
Cena: 109,99 zł lub Xbox Game Pass
Gdzie kupić: MS Store
Metacritic: 90 

*Gra ukończona w ramach abonamentu Xbox Game Pass zakupionego ze środków własnych. 


Copyright © 2020 Padem o sciane. Wszystkie prawa zastrzezone.