Padem o ścianę

Ruiner – Recenzja

Piotr Grabowski

Stwierdzenie, że polski gamedev stoi na najwyższym poziomie nie będzie odkrywcze czy nowatorskie. Cieszy niezmiernie, że gry powstające nad Wisłą trzymają wysoki poziom, a nowe tytuły wyróżniają się w zalewie nowych produkcji powstających na świecie. Na niesamowitą wręcz uwagę zasługuje Ruiner stworzony przez Reikon Games. Nie jest to produkcja idealna, jednak pomimo kilku skaz, debiutancka produkcja warszawskiego studia jawi się jako prawdziwy diament, mieniący się różnorodnymi, klasycznymi barwami, zachowując jednakże unikatowość i niepowtarzalny charakter.

Fabuła Ruinera jest prosta jak drut i nie wychodzi poza standardy gatunkowe cyberpunka. Bohater budzi się ze zhakowaną czaszką i dzięki pomocy tajemniczej włamywaczki wymyka się prześladowcom, by następnie podczas krwawej wendetty walczyć o wolność porwanego brata. Wydarzenia opisywane są za pomocą komiksowych plansz, których wykonanie stoi na wysokim poziomie i wytwarza niesamowity klimat. Przedstawianie linii dialogowych w charakterze graficznej noweli nie wychodzi poza standardy indyczych produkcji, jednak trzeba się dużych pokładów złej woli, aby się nie spodobały. Kreska jest naprawdę fajna, teksty zabawne i całościowo fajnie obrazują historię prowadzącą grę.

ruiner1Fabuła w Ruinerze jest jednak sprawą drugorzędną. Pierwsze skrzypce gra tu bowiem kompletna rozwałka, którą serwujemy kolejnym falom przeciwników wyłaniającym się w przemierzanych killroomach. Rozgrywka przedstawiona w rzucie izometrycznym nawiązuje do klasyków twin stickowych shooterów i w zasadzie tak, jak u pierwowzorów, chodzi o jak najszybsze rozsmarowanie wrogów po ścianach i podłogach.

Używamy do tego dość różnorodnego zestawu broni białej i palnej. Katany, rury i bejzbole to tylko przedsmak do tego, z czego możemy strzelać – strzelby, karabiny i pistolety maszynowe, miotacze płomieni, wyrzutnie, zamrażarka i wiele innych narzędzi zbrodni pozwoli na znalezienie swojego ulubionego zestawu.

Walka jest szybka, dynamiczna i dostarcza dużej dawki przyjemności i satysfakcji. Starcia są krwawe, a trupy malowniczo dekorują wnętrza garaży, fabryk i innych industrialnych lokacji. Podczas zabawy należy jednak pamiętać, że pukawki nie są na wodę i gdy amunicja się wyczerpie należy poszukać innej zabawki, aby nie musieć radzić sobie z kolejnymi wrogami za pomocą podstawowej „plujki”. Na szczęście zabici przeciwnicy zostawiają po sobie sporo sprzętu, który można użyć w trakcie walki albo przetworzyć po skończonej walce zyskując trochę karmy, która podnosi poziom naszej postaci.

ruiner2

Starcia są różnorodne i wymagają odmiennej strategii. Twórcy posunęli się do dość ciekawego rozwiązania, które idealnie sprawuje się w grze. Zdobyte doświadczenie podczas zabawy inwestujemy w rozwój perków i zdolności, które możemy w dowolnej chwili rozgrywki zmienić. Zatem jeśli jakiś etap sprawia nam wyjątkową trudność możemy natychmiastowo zmienić przyporządkowanie punktów do perka, który lepiej wspomoże nasze działania w konkretnym przypadku.

To rozwiązanie jest bardzo fajnie, szczególnie, że wydarzenia na ekranie są bardzo dynamiczne, a strategie (przez co rodzaj koniecznego wsparcia również) zmieniają się dość szybko. W ten sposób twórcy umożliwili łatwą adaptację postaci do warunków i umiejętności gracza. Fakt, że zmiany można dokonać nawet podczas walki uważam, za dodatkowy plus, jeszcze bardziej podnoszący już wysoką dynamikę starć.

ruiner 4

To rozwiązanie nieco ratuje sytuację związaną z trochę źle zbalansowaną rozgrywką pomiędzy poziomami trudności. Zabawa na średnim poziomie jest porządnym wyzwaniem, szczególnie na początkowych etapach, kiedy to nasza postać nie dysponuje zbyt szerokim wachlarzem umiejętności i ma stosunkowo niewielką liczbą punktów do rozłożenia po perkach. Posuwanie się dalej kosztuje sporo nerwów i wymaga rozpoczynania wielu sekcji od nowa.

Odpowiednim podejściem na start jest zatem ukończenie gry na najniższym poziomie trudności i powrót do wcześniejszych etapów z pełnym wyposażeniem i doświadczeniem zdobytym podczas pierwszej podróży po świecie Ruinera. To może być nieco frustrujące dla osób, które na najniższy poziom trudności nawet nie spluwają, niemniej jednak wydłuża to żywotność gry co w ogólnym rozrachunku wychodzi grze na plus, ponieważ poza kilkoma dodatkowymi sidequestami (głównie związanymi ze zbieractwem pierdółek po poziomach) i okazjonalnymi QTE gra oferuje tylko zabijanie wrogów. Przez to na najniższym poziomie Ruinera można ukończyć w kilka godzin.

ruiner3Na szczęście to wystarczy do naprawdę dobrej zabawy, a nawet więcej – ponowne przejście nie jawi się jako sztuczne podnoszenie replaybaility. Po rozwinięciu postaci gra się nieco łatwiej, choć jak wspominałem,  średni poziom trudności nie będzie to spacerkiem w parku. Wrogowie są różnorodni, bossowie spotykani na końcu poziomów stanowią fajne urozmaicenie oraz wysokie wyzwanie. Droga do zwycięstwa prowadzi zatem przez wiele nieudanych prób i poszukiwanie odpowiedniej strategii.

Oprawa graficzna nie pozostawia wiele do życzenia. Wspomniane plansze komiksowe są wykonane bardzo fajnie, postaci są szczegółowo animowane, a lokacje skąpane w czerwonym świetle neonowych lamp budują fantastyczną atmosferę. Technicznie gra stoi na równie wysokim poziomie, choć na Xboksie widoczne są delikatne spadki w płynności w niektórych momentach. Na uwagę i wielkie brawa zasługuje natomiast ścieżka dźwiękowa. Muzyka w Ruinerze to absolutny rarytas. Kawałki serwowane podczas rozgrywki budują niesamowity cyberpunkowy klimat i wielokrotnie przystawałem tylko po to, aby te dostarczyć jak największą ilość słodkich dźwięków do swych uszu. Muzyka w Ruinerze jest absolutnie i całkowicie genialna i zasługuje na najwyższe uznanie.

ruiner 5

Ruiner pomimo posiadania kilku wad jest produkcją bardzo udaną, biorąc pod uwagę, że jest to debiut studia, to te drobne niedociągnięcia nie powinny wpływać na ostateczną, wysoką ocenę. Ruiner jest wystarczająco rozbudowany, by przyciągnąć uwagę szerszej publiki, a jego kwintesencja – walki – są soczyste i satysfakcjonujące. Produkcja, która zawiera olbrzymią dawkę szacunku do klasycznych gier jest podana w nowoczesny i atrakcyjny sposób. Dodając do tego arcadowy posmak w postaci oceniania poczynań po każdej sekcji i genialną muzykę należy stwierdzić, że gra Reikon Games staje się pozycją niemal obowiązkową z tegorocznego kalendarza wydawniczego. Wady, do których można się przyczepić giną w morzu endorfin generowanych przez zabawę oferowaną przez Ruinera. Gra dostarcza czystą, nieskrępowaną i prostą rozrywkę –  tak jak za starych dobrych czasów.


Copyright © 2018 Padem o sciane. Wszystkie prawa zastrzezone.