Padem o ścianę

State of Decay 2 – Recenzja

Paweł Jastrzębski

State of Decay 2 to drugi, oprócz Sea of Thieves, tegoroczny exclusive Microsoftu. Podobnie jak gra Rare, nie zebrała jednak porażających ocen krytyków. Sprawdźmy, czy słusznie.

Pierwsze State of Decay pojawiło się na Xboxie 360 w 2013 r. (później trafiło także na PC) i zebrało bardzo przyzwoite recenzję (78 na metacritic), a co najważniejsze uznanie graczy.  Debiutanckie dzieło Undead Labs w ciągu pierwszych 48h sprzedało się w 250 000 egzemplarzy, co uczyniło ją drugą najszybciej sprzedającą się produkcja z Xbox Live Arcade. Ostatecznie sprzedało się ponad 1 000 000 kopii, co jak na możliwości studia jest bardzo przyzwoitym wynikiem.

Formalnością było zatem rozpoczęcie prac nad kontynuacją – prace nad State of Decay 2 ogłoszono na targach E3 w 2016 r., a sam gra pojawiła się na półkach sklepowych 22 maja 2018 r., osiągając mało imponujący wynik 66 pkt na metacritic. Krytycy jednak sobie, a gracze sobie – Undead Labs ogłosiło niedawno, że w gra zagrało już ponad 3 000 000 graczy, na co duży wpływ miała premiera w Xbox Game Pass.

State of Decay 2 to survivalowy horror w otwartym świecie, w którym jako grupa ocalałych musimy przeżyć, a przy okazji ubić możliwie jak największą liczbę zombiaków oraz pokonać plagę w mieście. Jest to gra, która kontynuuje politykę Microsoftu – „gier jako usług”, a więc mocno stawia na rozgrywki sieciowe. W trybie kooperacji maksymalnie w State of Decay 2 grać mogą 4 osoby, z których 3 dołączą do społeczności hosta. Multi działa na zasadzie drop in-drop out, ale nic nie stoi na przeszkodzie by samotne wilki zaznaczyły opcję „offline”, by mieć pewność, że nikt do naszej rozgrywki nie dołączy. Przydaje się to także dlatego, że w trybie online nie możemy zapauzować gry, co może nas dużo kosztować, gdy pęcherz przypili 😉 Gra dodatkowo wspiera usługę Xbox Play Anywhere i crossplay z posiadaczami komputerów osobistych z systemem Windows 10.

State of Decay 2

Początek gry jest mocno powolny – po wyborze jednej z trzech par, trafiamy do opuszczonej bazy wojskowej, która robi za pewnego rodzaju tutorial, po którego ukończeniu, bogatsi o dwóch kolejnych członków grupy, wybieramy jedna z trzech dostępnych map i zaczynamy zabawę. Na wstępie nasza grupa musi znaleźć schronienie i rozbudowę bazy po czym … gra zostawia nas samym sobie. Gra nie pieści się z nami, nie rzuca na mapę tysiąca znaczników i lokacji. Nie prowadzi nas także za rączkę. Niby gra mówi nam, że musimy znaleźć materiały, ale w żaden sposób nie tłumaczy zasad panujących w świecie. Jest to moment w którym najłatwiej się odbić od gry, ale jak tylko ogarnięcie co i jak zaczyna się zabawa.

State of Decay 2

Do przetrwania i utrzymywania dobrego morale naszej społeczności, konieczne jest zaopatrzenie, na które składa się worki z: paliwem, materiałami budowlanymi, jedzeniem, amunicją i lekarstwami. Paliwo rzecz jasna służy do tankowania samochodu, a także zasilania generatora prądu. Za pomocą materiałów budowlanych możemy budować w naszej bazie kolejne budynki. Jedzenie rzecz jasna służy do wykarmienia członków naszej społeczności. Amunicja przydatna jest do obrony bazy przed zombiakami, a lekarstwa zapewnią naszej społeczności opiekę medyczną.

Każdy z tych elementów zaopatrzenia umieszczony jest w konkretnych lokacjach w wielkich plecakach. Minus polega na tym, że o ile w ilości zebranego towaru ogranicza nas tylko pojemność naszej sakwy, to worek z zaopatrzeniem możemy w danej chwili nosić tylko jeden. Na późniejszych etapach gry (gdy uda nam się już znaleźć kanistry z paliwem do zatankowania auta) możemy zrzucić kilka z worków do bagażnika auta, ale na początku mocno nas to ogranicza. Po każdym zebranym worku musimy bowiem gnać do bazy i zrzucić go w odpowiednim miejscu.

State of Decay 2

Ciekawostką w State of Decay 2 jest fakt, że nie gramy jedną postacią, a całą społecznością, która różni się swoimi predyspozycjami i umiejętnościami, które rozwijamy wykonując określone czynności. Przykładowo jeśli chcemy by nasza postać mogła dłużej biegać, musimy … więcej biegać. Analogicznie z walką, strzelaniem, a nawet ogrodnictwem. Bo i tą szlachetną dziedziną życia warto się zająć. Na początku bowiem zebrane przez nas wory z żarciem wystarczają, ale warto mieć backup w postaci farmy w naszej bazie, która dostarczy nam jedzenia na czarną godzinę.

Taki system rozwoju postaci sprawia, że warto rotować postaciami, którymi kierujemy, aby uniknąć sytuacji, gdy jedną/dwie mamy wymaksowane, a reszta jest ogórkami. Śmierć w State of Decay 2 jest bowiem ostateczna i może się okazać, że w połowie gry zostajemy z osobami, które strach wypuszczać samemu na miasto. A im dalej w las tym trudniejsi przeciwnicy – a przynajmniej takie odniosłem wrażenie podczas dwukrotnego przejścia gry.

Dodatkowo twórcy zaimplementowali pewnego rodzaju hamulec, który nie pozwala nam na granie non-stop jedną postacią. Nasz człowiek bowiem męczy się dosyć szybko i kiedy latamy nim cały dzień po opuszczonych budynkach, to pod koniec dnia sygnalizuje nam konieczność drzemki, co przejawia się w zmniejszonej wytrzymałości. Dlatego od początku warto wybrać kilka postaci, które mają możliwie najlepiej rozwinięte umiejętności walki/strzelania/cardio i je wypuszczać naprzemiennie na szaber.

State of Decay 2

Najwięcej emocji budzić będzie jednak opuszczenie bezpiecznej bazy i ruszenie w świat. Z początku śmigamy na własnych nogach, przeszukujemy okoliczne domostwa, zabijamy napataczające się zombiaki. Żeby nam było wygodniej i bezpiecznej możemy zabrać jednego ziomka ze sobą – by robił za wsparcie i/lub za tragarza.

O ile za dnia zwiedzanie świata jest relatywnie przyjemne – widoczność jest duża, zombiaków obserwujemy z dużej odległości, trudność jest praktycznie zerowa, zwłaszcza, że możemy spokojnie zaplanować akcje tak by nie otoczyła nas horda zombie, co mocno ogranicza nasze szanse. Prawdziwa zabawa zaczyna się w nocy, gdy widoczność ograniczona jest niemalże do zera. Jedynym źródłem światła jest malutka latarka jaką mamy przyczepioną do paska, reflektory samochodowe lub oczy zombiaków. Wtedy zaczyna się prawdziwa zabawa i trudność. Przy czym twórcy postawili na dynamiczny system dzień/noc i trwają one mniej więcej tyle samo w „realnym czasie”. Nie liczcie więc, że przesiedzicie noc w bazie wpatrując się w gwiazdy – zanudzicie się na śmierć. Dlatego nie unikniecie nocnych eskapad, warto się na nie przygotować.

State of Decay 2

Twórcy oddali do naszej dyspozycji w całkiem szeroki arsenał – oprócz miliona broni tępej i białej (młoty, łomy, motyki, maczety, noże, szable itp) mamy także broń palną – pistolety, strzelby, karabiny, karabiny snajperskie itp. Przy używaniu tych drugich warto pamiętać o amunicji (niezależnej od tej zbieranej w workach) i hałasie jaki generuje. Machanie bronią białą zużywa z kolei wytrzymałość, więc nie liczcie, że przekopiecie się przez hordę zombie machając bezmyślnie łapami. Dodatkowo do naszej dyspozycji będą znalezione lub wytworzone bomby, koktajle mołotowa, czy miny.

State of Decay 2

Jeśli chodzi o świat gry, w którym przyjdzie nam się poruszać to jest on dosyć duży. Do dyspozycji mamy trzy mapy (wybieramy jedną na początku), które na pierwszy rzut oka wydają się podobne, ale różnią się one topografią i sposobem poruszania się po nich. Mapy są na tyle duże, że przejście ich na piechotę byłoby bardzo czasochłonne – właśnie w tym momencie przydają się samochody, które nie dość, że służą nam za środek transportu, to jeszcze pomagają przewieźć więcej towaru. Dodatkowo za jego pomocą możemy rozjeżdżać szwendających się śmierdzieli. Warto jednak mieć na uwadze, że amerykańskie samochody palą jak smoki, więc warto zabierać ze sobą paliwo (niezależne od worków z paliwem) i zestaw naprawczy, który wyklepie naruszoną przez nieumarłych maskę. Samochody różnią się od siebie pojemnością bagażnika, szybkością i ilością miejsc dla towarzyszących nam osób.

State of Decay 2

Gdy już wiemy jak się poruszać po świecie i jak ubijać nieumarłych, warto wiedzieć po co. Pomijając zbieranie surowców, każdy oczyszczony dom może stać się naszym posterunkiem. Nie możemy jednak zrobić nieograniczonej liczby posterunków – ogranicza nas stopień zaawansowania naszego centrum dowodzenia. Posterunki oprócz zapewnienia nam określonych profitów (jedzenie, paliwo, materiały budowlane, amunicja, lekarstwa, łóżka dla członków społeczności) daje nam także bazę wypadową. Każdy posterunek daje nam bowiem dostęp do szafki z ekwipunkiem. Mając na uwadze rozległy świat i ograniczoną liczbę posterunków, warto rozważyć ulokowanie posterunku w różnych sektorach mapy, by nie musieć wracać z buta dwa kilometry, gdy nagle zabraknie nam paliwa.

Przy zakładaniu posterunku warto pomyśleć także o naszych potrzebach. Owszem dzienna dawka potrzebnych materiałów jest kuszącą, ale warto rozważyć założenie posterunku dającego dodatkowe łóżka. Nasi ludzie muszą bowiem gdzieś spać, a nasza baza (zwłaszcza pierwsza) ma mocne ograniczenia w przestrzeni. Decyzja jak zawsze jednak należy do Was.

State of Decay 2

Kiedy już wiemy jak robić warto wiedzieć co robić w State of Decay 2. Gra nie oferuje nam klasycznej fabuły sensu stricto. Naszym podstawowym zadaniem jest przeżyć, ale to samo wiele nam nie da. Naszym pierwszym celem jest doprowadzenie jednego z członków naszej społeczności do poziomu bohatera, co umożliwi wybranie go na lidera. Wybór lidera nie tylko daje większe możliwości rozbudowy bazy, ale także determinuję także kierunek w jakim nasza społeczność się rozwija. Mamy cztery archetypy liderów – sheriff, warlord, trader i builder. Każdy z nich pozwala na wybudowanie innego zaawansowanego budynku, a także określa jakie dziedzictwo po sobie zostawimy.

Głównym jednak celem gry jest zniszczenie wszystkich Pleague Hearts w krainie. Jest ich dziesięć i rozrzucone są po całej mapie. Są to źródła plagi, które gromadzą wokół siebie zmutowane zombiaki, stanowiące większe zagrożenie. Zaatakowanie pleague heart sprawia, że wszystkie okoliczne zombiaki zaczynają się na nas rzucać jak poseł na kilometrówkę. Zniszczenie wszystkich 10 odpala misje dziedzictwa różne dla każdego lidera – ich ukończenie kończy kampanię i grę.

Rzecz jasna nie jest to jedyna aktywność jaką twórcy dla nas przygotowali. Świat w State of Decay 2 nie jest może wypełniony jak Skellige w Wiedźminie 3, ale co i rusz przez radio ktoś wzywa pomocy, albo zgłasza zapotrzebowanie na jakiś towar. Nasza społeczność nie jest bowiem jedyną społecznością w krainie. Oprócz różnych innych enklaw (bardziej lub mniej przyjaznych) czasami napotykamy pojedynczych osobników, którzy proszą o pomoc w wykonaniu jakiejś czynności, w zamian za co dostajemy jakiś fikuśny towar, a w niektórych przypadkach możemy po wykonaniu misji zrekrutować go do naszej grupy. Z enklawami jest inna bajka – najpierw trzeba nawiązać z nimi stosunki dyplomatyczne, potem zdobyć zaufanie, a następnie nawiązać przyjacielskie relacje, co skutkuje możliwością wezwania ich na pomoc. Problem polega na tym, że jeśli nie wykonamy dla nich jakiegoś zadania, strzelają focha i opuszczają miasto, co jest rozwiązaniem na wskroś beznadziejnym. Z enklawami możemy także handlować – za walutę w State of Decay 2 służą punkty wpływu zdobywane za wykonywanie misji i zabijanie zombiaków. Punkty wpływy wydajemy na towary, a także na zajmowanie posterunków czy przenoszenie bazy.

Oprócz tego do naszych zadań należeć będzie likwidowania siedliska infekcji, które z grubsza polega na podjechaniu do danego domu i wybicie wszystkich zombiaków, w tym tzw. Screamera, który swoim krzykiem jest w stanie wezwać okoliczne hordy. Siedliska infekcji mają różny stopień trudności i różną liczebność, ale nie jest to wybitnie trudne ani zajmujące.

Generalnie aktywności w grze nie jest za dużo – widać, że twórcy skupili się głównie na survivalowym aspekcie gry i naszym podstawowym zadaniem jest eksploracja świata i zbieranie zasobów. Mimo wszystko nie nudziłem się przy tej grze ani przez moment.

State of Decay 2

Nie oznacza to jednak, że gra nie jest pozbawiona wad, bo ma ich multum. Przede wszystkim bark jakiejkolwiek kampanii fabularnej. Poniekąd wynika to mocno z konwencji gry, która jest nastawiona, na sieciową kooperację. Mimo to wrzucenie powiązanych ze sobą misji głównych bardzo pozytywnie wpłynęłoby na odbiór gry. Również misji pobocznych mogłoby być więcej i być bardziej zróżnicowany (zwykle jednak robi się za przynieś-podaj-pozamiataj).

State of Decay 2

Ogromną wadą gry jest to, że niemalże nic ona nie wyjaśnia – do wszystkiego trzeba dochodzić samemu. Przykładowo morale społeczności – logiczne jest, że gdy mamy pod dostatkiem zasobów, to wszyscy są zadowoleni. Analogicznie gdy brakuje np. jedzenia, to pojawiają się spięcia.  Jednak kiedy wszystko wydaje się w porządku, społeczność stopień zadowolenia ma na „empowered”,  a nagle ni z tego czy owego dostaje się sygnał „Kait wdała się w bijatykę z powodu jej niskiego morale”, to człowiek ma prawo zgłupieć.

Inną kwestią jest rozbudowa bazy – żeby wybudować określone budynki (np. panele słoneczne) trzeba mieć w bazie kogoś, kto ogarnia elektronikę. Gdy kogoś takiego nie mamy, trzeba poszukać książki i nauczyć któregoś gamonia. Problem polega na tym, że dana postać może przyswoić tylko 5 umiejętności, a pod koniec gry do grupy dołączają prawie sami ogarnięci ludzie z 5 umiejętnościami w głowie. Dlatego często zostajesz postawiony przed sytuacja, że nie możesz czegoś postawić, mimo, że masz do tego wszystkie potrzebne rzeczy.

Dodatkowo kiepsko moim zdaniem zrobiona kwestia rozbudowy bazy. Z początku trafiamy na teren w którym są tylko 3 małe sloty, nie pozwalające postawić np. farmy. Z drugiej strony największy dostępny teren daje raptem dwa duże sloty i kilka małych – nie poszalejecie więc za mocno ze swoimi zapędami budowniczymi.

Inną kwestią są sprawy techniczne – State of Decay 2 jest po prostu grą brzydką, wygląda jak z końcówki poprzedniej generacji. Naprawdę nie wiem jakim cudem hula ona na Unreal Engine 4, a mimo to jest tak brzydką produkcją. Mimo faktu, że grałem na Xbox One X zombiaki potrafiły mi się nagle zmaterializować przed maską, a tekstury doczytywały się w tak brutalnie widoczny sposób, że czasem aż bolało.

Dodatkowa masa różnych błędów, z „tańczącym” samochodem, znikającym w ziemi i samochodem potrafiącym zaciąć się na małym głazie na czele. Nawet mając pod uwagę wielkość Undead Labs wypuszczenie tak nie skończonej gry jest wstydem jak stąd do Redmond. Szczytem było, że State of Decay 2 crashowało mi Xbox One X. Gdy spędzałem zbyt długo czasu w oknie społeczności konsola nagle mi się wyłączała. Sytuacja taka nie występowała na zaprzyjaźnionym Xbox One X, ale z szybkiego researchu w necie wynika, że nie było to rzadko spotykane. Na szczęście najnowsza łatka usunęła ten problem, ale sam fakt warty jest odnotowania.

Jednak największy problem jaki miałem ze State of Decay 2 nie jest winą samej gry, a polskiego wydawcy – Microsoft Polska. Nie wiem kto wpadł na pomysł, by do drugiej gry na wyłączność w roku nie wrzucić polskich napisów, ale zasługuje na order z ziemniaka. Nie wymagam pełnej lokalizacji (a wręcz przeciwnie), ale napisy to absolutna konieczność, jeśli chce się zawalczyć o polski rynek. Dziwi to o tyle, że nie jest to jakoś mocno rozbudowana gra, w której trzeba przetłumaczyć dziesiątki tysięcy stron dialogów – decyzja ta jest skrajnie niezrozumiała i mocno pokazuje stanowisko Microsoftu Polska do swoich klientów.

State of Decay 2

Ogólnie jednak State of Decay 2 utrzymało mnie przy sobie na prawie 40h (i jeszcze nie puściło), podczas których bawiłem się bardzo dobrze. Należy mieć jednak na uwadze, że nie jest to gra AAA, a w najlepszym przypadku AA i jako taką ją odbierać. Całość mocno przypominała mi This War of Mine na sterydach, co dla mnie jest bardzo solidną rekomendacją.

Jakbym miał wystawiać oceny (czego staram się nie robić), to oceniłbym State of Decay 2 na 7,5, gdzie 7 to gra dobra, a 8 bardzo dobra. Zdecydowanie warto dać jej szansę, zamiast ślepo wierzyć w metacritic, zwłaszcza, że jak wszystkie gry na wyłączność dla Xboxa, dostępna jest ona w usłudze Xbox Game Pass, więc możecie ograć ją za relatywnie niski koszt. Moim zdaniem zdecydowanie warto. Pozostaje także mieć nadzieję, że po włączeniu Undead Labs do Microsoft Studios da twórcom takiego finansowego kopa, że będą mogli zrobić jeszcze lepsze State of Decay 3.

Gra pozyskana ze środków własnych


Copyright © 2018 Padem o sciane. Wszystkie prawa zastrzezone.