Padem o ścianę

Titanfall 2 – Recenzja

Paweł Jastrzębski

Pierwszy Titanfall był jedną z pierwszych gier jaką pozyskałem na jeszcze świeżego Xbox One. Mimo, że nie jestem wielkim fanem sieciowych shooterów, to do chwili obecnej mam w niej nabite ok 160h. Nie dziwi więc, że do Titanfall 2 byłem nastawiony niezwykle pozytywnie. I co najważniejsze – nie zawiodłem się 😀

Titanfall 2, podobnie jak pierwsza część, stworzony został przez Respawne Entertainment, a więc „dezerterów” z Infinite Wars (twórców Call of Duty). Pierwsze plotki o pracach nad tą grą pojawiły się niemal od razu po premierze pierwszej części. Titanfall 2 ukazał się 28 października 2017 r. i mimo bardzo pozytywnych recenzji (87 na metacritic) nie osiągnął wybitnych wyników sprzedaży. Mimo, że dokładne dane nie są znane, wiadomo, że wyniki sprzedażowe z pierwszego tygodnia stanowiły tylko 25% wyniku osiągniętego w analogicznym okresie przez Titanfall. Zapewne duży wpływ na to miał fakt, że gra zadebiutowała w okolicach premiery zarówno Battlefield 1 jak i Call of Duty Infinite Warfare.

W przeciwieństwie do Titanfall, druga część posiada kampanię fabularną dla jednego gracza i to od niej zacznę poniższą recenzję.

Akcja kampanii dzieje się po wydarzeniach znanych z
jedynki – jak może bowiem pamiętacie jakieś szczątkowe tło fabularne w niej było. Wcielamy się w niej w Jacka Coopera – Starszego Strzelca walczącego po stronie ruchu oporu, który skrycie marzy o zostaniu pilotem i zasiadaniu za sterami własnego Tytana. Póki co trenuje jednak pod okiem Kapitana Lastimosy. Biorą oni udział w desancie na planetę Typhon, gdzie mieści się placówka badawcza IMC. Atak niestety nie idzie jak należy – siły Ruchu Oporu zostają zdziesiątkowane, Kapitan Lastimosa zostaje śmiertelnie ranny, a należący do niego Tytan BT 7274 z zostaje unieruchomiony w wyniku walki z pracującymi dla IMC najemnikami.

Titanfall 2

Tuż  przed śmiercią Lastimosa przenosi uprawnienia do kierowania Tytanem na naszego protagonistę, co rozpoczyna „właściwą” grę. Szybko się bowiem okazuje, że Cooper musi kontynuować misję Lastimosy, spotkać się z Majorem Andersonem, który przebywał na Typhonie z rekonesansem, a następnie powstrzymać IMC przed wytworzeniem broni zdolnej niszczyć całe planety.

Titanfall 2

Jak widzicie fabuła nie  jest zbyt rozbudowana, czy oryginalna, ale nikt nie mówił, że ma taka być – ma po prostu dać odpowiedni pretekst do strzelania, a taki w Titanfall 2 jak najbardziej jest 😉

Titanfall 2

Sama kampania jest prowadzona w podobnym stylu, co Modern Warfare 1 & 2 – w iście filmowym stylu. Mimo, że nie uraczycie tu otwartego świata, a praktycznie cała planeta zamknięta jest w korytarzach, po których porusza się para naszych bohaterów. To za co trzeba pochwalić Respawn, to bardzo dobry balans między poruszaniem się na piechotę i Tytanem – żaden z tych sposobów nie dominuję, a jednocześnie każdy daje dużo frajdy.

Titanfall 2

Jako pilot musimy pamiętać (zwłaszcza na  wyższych poziomach trudności), że jesteśmy największym kozakiem na polu bitwy. To nie taktyczny shooter, w którym chowamy się za osłonami i czekamy na sprzyjający moment do strzału. To też nie DOOM, w którym biegała się po całej planszy byleby tylko nie napatoczyć się na salwę z demona. W  Titanfall 2 nasz bohater to prawdziwa maszyna do zabijania, która we wprawnych rękach zamienia się w latającą po mapie smugę i pozostawiającą za sobą stertę trupów. Strój pilota, wyposażony w aktywny kamuflaż i plecak odrzutowy sprawia, że wrogowie nie wiedzą czasami co ich trafiło. Sprawia to tyle radochy, że zupełnie nie tęskni się za bezpiecznym schronieniem we wnętrzu Tytana. Dawno nie miałem tyle frajdy z eksterminacji sterowanych przez SI wrogów – zwłaszcza w krótkim momencie, gdy w łapy dostajemy Smart Pistol – to co wtedy się dzieję, to prawdziwy taniec śmierci :D. I nie oznacza to bynajmniej, że gra jest łatwa, czy przypomina granie na „god mode” – zginąć jest bardzo łatwo – zwłaszcza na wyższych poziomach. Po prostu twórcy dali nam tyle możliwości i umiejętności, że wykorzystanie ich daje dużo więcej satysfakcji, niż po prostu posłanie serii zza węgła.

Titanfall 2

Podobnie zresztą jest w przypadku momentów, w których zasiadamy za sterami Tytana. Na szczęście twórcy nie zdecydowali się zamienienia w takich momentach gry na pojedynek gołej dupy z batem – nie zostajemy skazani na walkę wyłącznie z piechotą. Dostajemy wtedy zwykle klasyczne rumble in the jungle – na przeciw BT stają bowiem inne Tytany – od mniejszych i łatwych do wykończenia, po równe nam, sterowane przez wspomnianych wcześniej najemników.

Titanfall 2

Sama walka Tytanem, podobnie jak pilotem, jest bardzo satysfakcjonująca. Głównie dlatego, że możemy „w locie” zmieniać  bronie i umiejętności. Dzięki temu nie dość, że możemy trochę pobawić się różnymi broniami i potrenować przed multi, to dodatkowo nie ma szans by się znudzić.

7

Choć uczciwie trzeba przyznać, że nie bardzo jest kiedy się znudzić – przy odrobinie szczęścia  kampanię przejdziecie w jakieś 7 godzin, której jednak  mijają jak z bicza strzelił. Nie jest to jakiś powalający wynik, ale wątpliwą długość kampanii rekompensuje jej intensywność.

Titanfall 2

Jako, że Respawn to prawdziwi weterani jeśli chodzi o tryb multiplayer, to zapewne nie zdziwi Was, że i ten sposób zabawy daje masę satysfakcji.

Titanfall 2

Jeśli graliście w pierwszą część, to z miejsca poczujecie się jak w domu – tryby gry są bowiem z grubsza podobne. Przy okazji są one do bólu klasyczne, bez zbędnych udziwnień. To co bowiem wyróżnia Titanfall 2 od innych strzelanek multiplayerowych, to rzecz jasna obecność Tytana.

Titanfall 2

W większości trybach zaczynamy jednak zabawę pilotem. W Titanfall 2 gra pilotem wymaga pełnej mobilności. To nie jest gra dla lubiących skitrać się gdzieś ze snajperką i po kolei zdejmować innych graczy. Tutaj trzeba być w ciągłym ruchu, tak by jak najszybciej eliminować wrogów  zwłaszcza, że w kilku trybach do przeciwników sterowanych przez innych graczy dołączają przeciwnicy sterowani przez SI, którzy są świetnym materiałem by nabić sobie kilka punktów do ogólnego wyniku. Ma to też pewien aspekt psychologiczny dla początkujących – nie czujesz się zupełne bezużyteczny dla drużyny ginąc z rąk wrażego pilota raz za razem – zamiast tego można delikatnie poprawić sobie samopoczucie ubijając SI (co też może mieć znaczenie w wielu trybach).

Titanfall 2

Optyka zmienia się gdy zasiadamy za sterami Tytana. Podobnie jak w pierwszej części możemy pozostawić go na autopilocie, ale nie oszukujmy się – nie po to w tą grę gramy 😉 Tym razem Respawn zadbało o większą liczbę rodzajów Tytanów – na starcie dostępne są te podstawowe, a kolejne możemy odblokować awansując na wyższe poziomy trudności, bądź za zdobywaną podczas gry walutę.

Titanfall 2

Walka Tytanem to już zupełnie inna bajka – warto bowiem ostrożnie i mądrze wybierać cele i eliminować jak najwięcej przeciwników, by zapełnić pasek ładowania umiejętności „Core”, która (przy umiejętnym wykorzystaniu) może zmienić sytuację na polu bitwy.

Titanfall 2

Co wymaga podkreślenia, to fakt, że chłopaki z Respawn zadbali o balans mulitplayera – żaden rodzaj uzbrojenia, czy Tytana nie ma specjalnej przewagi nad innymi, każdy ma jakieś słabości. Z grubsza przypomina to znane z gier Blizzarda – kamień, papier, nożyce. Nie ma w również takiej sytuacji, że siedząc za sterami Tytana możemy ulec tylko innemu Tytanowi. Gdy bowiem nieopatrznie wejdziemy w gęstą zabudowę, piłeczka jest po stronie pilota i jego broni anty-Tytanowej. Sprawia to, że ciągle musimy uważać i nie opuszczać gardy nawet na chwilkę.

Titanfall 2

Jeśli martwicie się, że po pół roku po premierze na serwerach Titanfall 2 hula tylko wiatr, to śpieszę Was uspokoić. Dzięki całkiem przyjemnemu matchmakingowi znalezienie partnerów do wspólnej gry zajmuję tylko chwilę. Dzieję się tak głównie dzięki temu, że domyślnie  szukamy we wszystkich dostępnych trybach. Znacznie to zwiększa grupę potencjalnych współgraczy. Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, by matchmaking ograniczyć do jednego lub kilku trybów.

Titanfall 2

Co do oprawy audiowizualnej to Titanfall 2 absolutnie nie ma się czego wstydzić – już pierwsza część była bardzo ładną grą, a w drugiej to wrażenie jeszcze się potęguje. Nie jest to oczywiście najładniejsza gra na Xbox One, ale grafika niczym nie odstaje od współczesnych standardów. Wrażenie robią zwłaszcza animację i tła, na które kilka razy przyszło mi się zapatrzyć jak głupi.

Również udźwiękowienie nie pozostawia wiele do życzenia. O dziwo grałem z polskim dubbingiem i w żadnym momencie nie powodował on u mnie zgrzytania zębami. Aktorzy dopasowani są fajnie i nie czuć u nich, że odstawiają pańszczyznę. Także jeśli dostaniecie grę w swoje ręce, to moim zdaniem polskiej wersji językowej nie musicie się bać.

Podsumowując – Titanfall 2 jest bardzo fajnym shooterem, który równie dobrze bawi w singlu i multi. Obecnie wyrwiecie go za bardzo korzystną cenę (ok 100 zł), więc jeśli chcecie przyjemnie postrzelać, a znudziło Wam się zarówno Call of Duty jak i Battlefield, to nie zwlekajcie – Titanfall 2 zapewni Wam odpowiednią odskocznie.


Copyright © 2020 Padem o sciane. Wszystkie prawa zastrzezone.