Padem o ścianę

Wolfenstein: The New Order ? Recenzja

Paweł Jastrzębski

Gdy zapowiedziano Wolfenstein: The New Order byłem dziwnie pewny, że będzie to udana gra. To odczucie było o tyle irracjonalne, że ostatnim ?Wolfem? w jakiego grałem było ?Return to Castle Wolfenstein? ? nie grałem nawet w kultowe rozszerzenie ?Enemy Territory?. Ominęła mnie również wątpliwa przyjemność zapoznania się z ?Wolfenstein? z 2009 r. ? także nie można nazwać mnie fanatykiem B.J. Blazkowicza.

Mimo to, śledziłem namiętnie wszystkie materiały wideo jak dzieciak wyczekujący na Gwiazdkę i jak tylko Wolfenstein: The New Order pojawiło się w promocji od razu nabyłem. Pewny zakupu byłem zwłaszcza po obejrzeniu poniższej zajawki:

Mówiąc krótko, zakupu nie żałuje ? gra okazała się wszystkim czego sobie życzyłem plus jeszcze trochę. W przeciwieństwie do wielu współczesnych shooterów nie posiada trybu multiplayer, co chyba wyszło jej na dobre ? twórcy mieli czas i zasoby, by skupić się na trybie singleplayer, a ten jest obłędny. I przede wszystkim długi ? przejście całej kampanii na najwyższym poziomie trudności z jednoczesnym zebraniem wszystkich znajdziek (celowałem w calaka ? niestety nie udało się, ale o tym później) zajmuje ok 22-24 godzin ? co jak na standardy obecnych FPS-ów jest wynikiem bardzo dobrym (CoD-y kończą się po 6 godzinach).

Fabuła nie jest zbytnie skomplikowana, ale trzyma się kupy i nie pozwala spokojnie odejść od konsoli. Rozgrywkę zaczynamy w 1944 roku, atakiem lotniczym na zamek Deathsheada ? głównego antagonisty tej części. Parafrazując stary dowcip – atak się udał, wojsko zostało pokonane. W wyniku spotkania z głównym złym B.J. Blazkowicz traci nie tylko jednego przyjaciela (ciekawy twist fabularny ? mamy wpływ którego przyjaciela stracimy, co wpływa na późniejszą rozgrywkę), ale także dostaje odłamkiem w łeb i traci 14 lat, które spędza w stanie wegetacji w polskim szpitalu psychiatrycznym, w towarzystwie uroczej pielęgniarki Ani (dubbingowanej przez Alicję Bachledę Curuś). Tutaj mała dygresja ? gra posiada kilka ciekawych smaczków dla polskiego gracza ? Blazkowicz, jak na potomka słowiańskiego rodu całkiem nieźle radzi sobie z polską mową ? niby nic, a cieszy :D

Podczas gdy my wylegujemy się w szpitalu, Niemcy wygrywają wojnę i wprowadzają swój porządek świata. Jak nietrudno się domyśleć porządek ten nie jest zbyt przyjazny dla nikogo, kto nie jest wysokim blondynem o niebieskich oczach. Mimo, że B.J. nie jest zbyt rozmowny w swoim obecnym stanie, odbiera część bodźców, które pozwalają mu obudzić się wtedy, kiedy jest najbardziej potrzebny ? gdy nasi zachodni sąsiedzi szykują się do likwidacji szpitala ? od tego momentu zaczyna się właściwa jazda.

Mimo, że gra jest rasowym przedstawicielem swojego gatunku zachęca, zwłaszcza na najwyższym poziomie trudności, do innego podejścia niż na Rambo. Związane jest to m.in. z perkami, które otrzymujemy za wykonanie konkretnej czynności. Perki dzielą się na cztery kategorię: stealth, assault, tactical i demolition. Perków w każdej jest po 8 ? niby niewiele, ale daje możliwość zabawy. Otrzymujemy je za granie konkretnym stylem ? im więcej cichej eliminacji robimy, tym jesteśmy w tym lepsi itp. Nie stanowi jednak problemu odblokowanie wszystkich podczas jednego przejścia.

Wracając do fabuły, to rzuca nas ona po całej ziemi i nie tylko ? odwiedzimy Szczecin, Berlin, Londyn (z siedzibą ruchu oporu), obóz koncentracyjny w Chorwacji, Księżyc plus parę innych lokacji. Mapy stworzone są w bardzo przemyślany sposób, przystosowany do każdego stylu rozgrywki, na tyle duże by dało się odnaleźć kilka możliwych ścieżek, ale nie na tyle duże by dało się zgubić. Dla wyjątkowo nierozgarniętych bardzo dobrze działa, przywoływana przyciskiem pada mapa. Spora liczba Niemców do ubicia nie pozwala się nudzić nawet przez chwilę ? jest ich kilka rodzajów, w zależności od stopnia opancerzenia i uzbrojenia ? od zwykłych esesmanów, przez opancerzone psy, faszystę w mechu, po same wielkie mechy

Jedną z niewielu rzeczy, która mi nie pasowała w nowym Wolfie, to bardzo nierówny poziom trudności. Grając na najwyższym poziomie napotykałem momenty, w których nie było żadnego wyzwanie (i była ich przeważająca część), a raz czy dwa na misję zdarzały się miejsca w których miałem ochotę wypieprzyć pada za okno z frustracji. Na szczęście większość trudności wynikało bardziej z nieuwagi i chęci gnania na ura, niż przegięcia przeciwników (nie zdarzyło się by snajper rozwalił mi łeb strzałem z drugiego końca mapy, przez betonową osłonę).

Dla równowagi, to co mi się bardzo podobało, to postacie drugoplanowe. Sam Blazkowicz jaki jest każdy widział i wie, ale reszta jest naprawdę fajnie przemyślana. Zwłaszcza, że część gry spędzamy w siedzibie ruchu oporu i mamy przyjemność zapoznać się z naszymi współpracownikami. I o ile Ania jest tylko po to by Blazko miał koo bzyknąć, to z pozostałymi można pogadać (a mają dużo do powiedzenia), pograć na gitarze, poszukać dla nich różnych przedmiotów itp. Ten motyw jest bardzo przemyślany i przyjemnie się go obserwowało. Moim prywatnym faworytem jest murzyński gitarzysta J., który z paru powodów kojarzy mi się z Jimi Hendrixem. Zobaczcie zresztą sami (wszystkie filmiki oprócz trailera są moim dziełem :) ):

Z siedzibą ruchu oporu związany jest całkiem ciekawy easter egg ? twórcy postanowili oddać hołd klasycznemu Wolfowi 3D i przenieśli do gry cały pierwszy poziom. Miałem nawet pomysł by przejść całość, ale odbiłem się kilka razy od rozpikselowanych Niemców. Bardzo fajny pomysł i ukłon dla starszego gracza:

Wracają do samej gry, to twórcom z MachineGames jedno trzeba oddać ? nie pieścili się z Niemcami, a poprawność polityczną mieli w przysłowiowej pompce. Trup w grze ściele się gęsto i bardzo krwawo. Twórcy pozwolili nawet na bardziej widowiskowe metody eksterminacji. Dużo satysfakcji daje podejście na paluszkach do zajętego czymś faszysty i spokojna eksterminacja

Szkoda bardzo, że najbardziej widowiskowe i krwawe momenty były nieinteraktywne. Zdarzało się, że gra zapominała, że jest grą i zmieniała się w film z lat 80-tych. Nie było takich momentów wiele i często ich efektowność rekompensowała brak sterowności. Pewnie wyjdę na sadystę, ale tym który najbardziej mi się podobał był ten:

Dla achievement hunterów dużym plusem będzie łatwość w zdobywaniu aczików. Jest ich co prawda standardowa liczba ? 50, ale nie ma żadnego przegiętego. Najbardziej upierdliwe są standardowo związane ze znajdzkami ? bez solucji ciężko będzie wszystko znaleźć. Największa liczba aczików związana jest za to ze wspomnianymi wyżej perkami. Otóż za każdą zdolność dostaje się nagrodę ? jak więc nietrudno policzyć, jest ich 32. Nie są one trudne ? największe problemy miałem z kategorią demolition ? ciężko było mi np. zabić 5 Niemców (nie na raz) granatem wytrąconym z ręki wrogą, bądź też odrzuconym granatem. Jakoś styl walki z granatami i rakietami nie przypadł mi do gustu. Nie dziwi więc, że właśnie na tym poległem ? bardziej jednak przez swoją głupotę niż przez niemożność wypełnienia wymagań. Otóż po zakończeniu rozgrywki można wybrać który rozdział chce się powtórzyć (zachowując wszystkie perki/znajdzki/bronie) lub zacząć grę od nowa – umyśliłem sobie, że upierdliwego perka (zabicie 5 Niemców w 10 sekund dzierżąc dwie rakietnice) zrobię po skończeniu gry na jakimś łatwiejszym poziomie. W tym miejscu możecie zgadnąć co zrobiłem? Oczywiście wybrałem nową grę, która zeruje nasze statsy i wyposażenie! Dzięki temu musiałbym przejść 12 rozdziałów (z 16) by zdobyć rakietnice i dopiero wtedy spróbować. Nawet Ja nie jestem takim zboczeńcem, by to zrobić. Zostałem więc z 990 GS i jednym niezdobytym aczikiem :(

Zbliżając się powoli do końca, polecam wszystkim zagranie w Wolfenstein: The New Order ? na pewno nie będziecie zawiedzeni. Graficznie produkcja stoi na bardzo wysokim poziomie ? fanów cyferek na pewno zainteresuje, że gra chodzi na obu next genach w 1080p i 60 klatkach. Ciekawe wrażenie robi muzyka ? zwłaszcza jak znajdziecie wszystkie nagrania ? z poziomu menu można wtedy odsłuchać sobie klasyki lat 50-tych w języku Goethego ? House of the Rising Sun brzmi rewelacyjnie :)

Moim skromnym zdaniem w The New Order powinien zagrać każdy miłośnik FPS-ów i nie tylko. Ja ze swojej strony twórcom nowych przygód Blazko dziękuje i proszę o więcej :)

Jako bonus zamieszczam zapis obu faz ostatniej walki z głównym antagonistą ? drugą oglądajcie na własną odpowiedzialność (spoilery).


Copyright © 2019 Padem o sciane. Wszystkie prawa zastrzezone.