Padem o ścianę

Zmarnowany coopy potencjał ? Splinter Cell: Blacklist

Paweł Jastrzębski

W przerwie między spuszczaniem łomotu (radziej) i zbieraniem łomotu (częściej) w Titanfalla, udało mi się ukończyć 9 grę w tym roku ? tym zaszczytnym tytułem może się poszczycić Splinter Cell: Blacklist. Moim zdaniem najlepszy Splinter od czasu Chaos Theory. W przeciwieństwie do poprzedniej części skradanie się jest trudne, ale opłacalne. Z początku nie byłem sobie w stanie wyobrazić Sama Fishera infiltrującego pustynną bazę Szuszwoli w pełnym słońcu, ale i to rozwiązane było bardzo fajnie. Graficznie gra stoi na zaskakującą wysokim poziomie. Fabuła również jest bardzo przyjemna i spójna, mimo że co i rusz machają przed oczami amerykańską flagą.

Historia toczy się wokół planowanej serii ataków terrorystycznych na (jakże by inaczej) Amerykę. Oczywiście jedynym człowiekiem, który może to powstrzymać jest stary poczciwy Sam ? niestety nie dubbingowany już przez Micheala Ironside?a, do czego długo nie byłem w stanie się przyzwyczaić (w sumie dalej tego nie zrobiłem;) ). Spora część akcji dzieje się na pokładzie latającego centrum dowodzenia, co budzi gigantyczne skojarzenie z Mass Effect. Razem z Samem latamy po świecie (zahaczamy nawet o bazę Guantanamo) próbując zatrzymać tytułową Czarną Listę, a przy okazji złapać głównego złego Araba.

Rozgrywka jest bardzo przyjemnie zrobiona, choć nie ustrzegła się kilku wkurzających błędów czy nielogiczności ? jak na przykład sygnalizowanie niewidoczności dla wrogów poprzez rozświetlenie diod na kombinezonie (!). Ogólnie rzecz biorąc niejako w kontrze do poprzedniej części większy nacisk położony jest na ciche skradanie się i cicha eliminacja wrogów. Tryb Rambo jest jak najbardziej obecny, ale nie jest już tak łatwo jak w poprzedniej części.

Najbardziej wkurzającym elementem jest tryb coop zintegrowany z głównym wątkiem. Wszystko byłoby super, gdyby nie zupełnie niezrozumiały fakt, że w przypadku gdy chce się zagrać przy piwku na podzielonym ekranie, to druga osoba gra w charakterze gościa, co uniemożliwia zarówno zbierane aczików jak i tak elementarna rzecz jak dopasowanie wyposażenia do misji. (!) Jest to wybitnie kretyńska decyzja ? zaburza całkowicie balans między partnerami ? jeden jest uzbrojony po zęby i wyposażony w najlepszy strój i bronie, a drugi śmiga niemalże w gaciach i z maczugą. Podejrzewam, że w siedzibie Ubisoftu księgowy wpadł na pomysł, że niby czemu ułatwiać grę na jednej kopii dwóm gościom ? lepiej zachęcić ich do kupna dwóch gier kastrując kanapowego coopa.

Nie rzutuje to oczywiście na odbiór całości, gra jest ładna i miodna ? trzeba zagrać.

sc


Copyright © 2021 Padem o sciane. Wszystkie prawa zastrzezone.