Padem o ścianę

Wiedźmin 3: Krew i Wino – Recenzja

Paweł Jastrzębski

Stało się – przygoda z Geraltem dobiegła końca – 9 lat (z przerwami) spędziłem z Białym Wilkiem i według wszelkich znaków na niebie i Ziemi przez długi czas się już nie spotkamy. Krew i Wino było ostatnim dodatkiem do Wiedźmin 3: Dziki Gon i jako zwieńczenie trylogii Wieśka sprawdziło się świetnie.

Jak zapewne wiecie, Krew i Wino zadebiutowało 31 maja 2016 r., jako drugie i ostatnie DLC do Wiedźmina 3: Dziki Gon. W przeciwieństwie do Serc z Kamienia nie wykorzystuje ono znanej poprzednio miejscówki, tylko zabiera nas do nowej – znane z książek Toussaint.

Krew i Wino - Toussaint

Podobnie jak w poprzednim dodatku, możemy zacząć przygodę całkowicie od nowa („używając” „gołego” Geralta na odpowiednim poziomie), załadować sejwa z już ukończonej rozgrywki i kontynuować zabawę, lub podczas „normalnego” grania zacząć odpowiednią misję – tutaj warunkiem jest postać na 34 poziomie doświadczenia i wykonanie misji „Poeta w opałach”.

Misja zaczyna się standardowo – na tablicy ogłoszeń natrafiamy na wiadomość od starego przyjaciela – Miltona Peyrac-Peyrana, który ma dla nas zlecenie od samej Anny Henrietty – księżnej Toussaint. Zlecenie dotyczy usieczenia bestii, która terroryzuje to spokojne księstewko poprzez brutalne zbrodnie na wysoko urodzonych rycerzach. Wyruszamy więc z Geraltem do krainy winem płynącej, kontynuować naszą przygodę.

Krew i Wino - Bruxa

Na wstępie jeden wniosek jaki mi się nasunął po ograniu dodatku Krew i Wino – jest to jeden wielki hołd złożony zarówno książkom jak i całej wirtualnej trylogii. Nie chce zbytnio spoilerować, ale mnogość postaci znanych z poprzednich przygód potrafi wywalić banana na twarzy największego ponuraka. Swoją drogą może to być spora wada dla gracza, który nie zna pierwowzoru książkowego – bo kto, nie czytając książek, zrozumie czemu w pewnym momencie (spoiler, ale na tyle drobny, że mam nadzieję mi wybaczycie) Geralt staje przed wyborem, czy wystąpić jako Ravix z Czteroroga lub Geralt z Rivii herbu Most?

Krew i Wino - Winnica

Fabularnie Krew i Wino jest rewelacyjne – polowanie na Bestię jest tylko wierzchołkiem góry lodowej – nowych ciekawych misji jest od cholery i ciut ciut. Sam wątek główny jest bardzo ciekawie poprowadzony – nie wnikając za bardzo w szczegóły, powiem tylko, że szybko okazuje się, że Bestia ma wiele wspólnego z naszym starym przyjacielem, a cały wątek zahacza o wampirzą mitologię – co jest powodem dla twórców by pocisnąć trochę bekę ze Zmierchu. W przeciwieństwie do Serc z Kamienia, Krwi i Winie nie poruszamy się po lokacjach znanych z podstawki – na potrzeby dodatku stworzono całkowicie nową krainę, a podczas całej przygody możemy spokojnie poruszać się miedzy lokacjami. Mapa Toussaint jest mniej więcej wielkości Velen i pełna jest znaków zapytania, nowych lokacji, siedlisk grasantów, winnic i wielu innych miejsc, które po prostu trzeba odwiedzić.  Jeśli chodzi o zawartość, to na mapie upchnięto jej tyle, że starczyłoby na kilka gier.

Krew i Wino - Posąg

Mimo to CD Projekt RED nie ograniczyli się wyłącznie do dodania nowych misji. Wprowadzono wiele nowości, z której chyba najważniejszą jest wprowadzenie dodatkowych mutacji. W czasie rozgrywki Geralt natrafia na laboratorium naukowca, który chciał „wyleczyć” wiedźminów. Zamiast tego jedynie wzmocnił ich możliwości, z czego Geralt nie omieszkał skorzystać. Dzięki temu otrzymujemy nowe drzewko bardzo mocnych mutacji. Wykorzystując punkty doświadczenia i mutageny możemy rozwinąć mutację, a co za tym idzie, odblokować dodatkowe cztery sloty na umiejętności, to sprawia, że w końcu warto dalej rozwijać postać.

Krew i Wino - Oculus Rift

Druga nowość ucieszy fanów Gwinta – w Krwi i Winie wprowadzono bowiem nową talię – Skellige. Ze zdobyciem jej związany jest osobny quest, ale koniec końców wprowadza ona nową, bardzo sympatyczną frakcję – moim skromnym zdaniem gra nią jest ciekawsza niż innymi i od momentu skompletowania jako takiej talii, grałem już tylko nią – mimo zupełnie nieprzydatnych dowódców.

Jako bonus twórcy postanowili dodać jeszcze  jeden poziom wiedźmińskiego ekwipunku – i bardzo dobrze, bo Mistrzowski ekwipunek delikatnie już nie dawał rady – teraz otrzymujemy ekwipunek Arcymistrzowski, który nie tylko jest bardzo silny, co jeszcze dodatkowo skompletowanie całości dodaje bonusy do umiejętności. Przy okazji wprowadzono nową szkołę – Mantikory, której wyposażenie jest bardzo podobne do tego, które Geralt nosił w pierwszej części.

Krew i Wino - Picie

Wypuszczony przy okazji premiery Krwi i Wina patch wprowadził w końcu zmiany w inwentarzu – zarządzenie w końcu jest intuicyjne i przyjemne, aczkolwiek twórcy mogliby popracować nad szybkością przeskakiwania między kategoriami.

Kolejna nowość związana jest z tym, że Geralt zostaje w końcu właścicielem ziemskim. Za swoje zasługi dostaje bowiem pod opiekę upadłą winiarnie Corvo Bianco, którą możemy doprowadzić do porządku za  ciężką gotówkę, a następnie umeblować według uznania – jeśli będziemy chcieli możemy wszystkie zebrane obrazy powiesić na ścianach, a na specjalnych stojakach wyeksponować wytworzony wiedźmiński rynsztunek. Nie jest to jakieś fascynujące zajęcie, niemniej fajnie spina klamrą dzieje Geralta i daje nadzieję, że Biały Wilk w końcu znajdzie zasłużony spokój.

Krew i Wino - Obraz

Cała rozgrywka w Krwi i Winie cechuje się dużo lżejszym klimatem niż podstawka i Serca z Kamienia. Wszystko w tym dodatku jest bardziej kolorowe, sielankowe i radośniejsze niż poprzednio. Począwszy od grafiki, w której dominują  piękne kolory i krajobrazy, po misje i dialogi jest bardziej baśniowe. W Toussaint nawet deszcz nie chce padać 😉 Autentycznie czuć radość jaką twórcy odczuwali projektując ten dodatek. Ta sama radość udziela się również Geraltowi, który wydaje się mniej cyniczny – na pewno wpływ na to ma kilka kielichów ze starym druhem.

Krew i Wino - Do kąta

Miłośnicy romansów będą zawiedzeni, że tym razem nie możemy nawiązać bliższej relacji emocjonalnej z żadną przedstawicielką płci pięknej – jeśli więc liczyliście na upojną noc z księżną, to zawiedziecie się – Geralt przestrzega „bro code” i dziewczyna Jaskra nie tyka 😉 Nie oznacza to, że Wiesław postawił na celibat – otrzymujemy bowiem chyba najlepiej wyreżyserowaną scenę seksu w historii gier – zdecydowanie warto delikatnie się postarać by pozwolić Geraltowi na figle w chmurach 🙂

Krew i Wino - Cycki

Graficznie i dźwiękowo Krew i Wino prezentuje się identycznie jak podstawka – nawet rok po premierze jest to dalej absolutna graficzna czołówka. Wielkie wrażenie robią zwłaszcza tła, dzięki którym Toussaint nabiera niesamowitego charakteru. Praktycznie z każdego miejsca możemy obejrzeć cudowne pagórki, góry, lasy i rzeczki – całość wygląda jak z folderu reklamowego biura podróży. Dźwięk również robi dobre wrażenie – zwłaszcza voice acting stoi na najwyższym poziomie – Jacek Rozenek w dalszym ciągu jest klasą samą dla siebie i mimo, że scenariusz nie pozwala mu rozwinąć skrzydeł jak w Sercach z Kamienia, to i tak jest rewelacyjny. Podobnie inni aktorzy, choć Anna Henrietta najmniej mi podpasowała.

Krew i Wino - Bójka

Krew i Wino zapewni Wam spokojnie jakieś 25-30 godzin gry, co oznacza, że przygoda w Toussaint zajmie Wam więcej czasu niż wiele „pełnoprawnych” gier. Acziki również wpadają jak szalone i scalakowanie dodatku nie stanowi żadnego problemu przy odrobinie zacięcia.

Krew i Wino - Druh

Podsumowując – Wiedźmin 3: Krew i Wino to godne zwieńczenie trylogii i cudowny hołd złożony całej serii. Z jednej strony po skończeniu gry mamy ogromną satysfakcję, a z drugiej niesamowity żal, że to już koniec – jeśli bowiem wierzyć  CD Projekt RED, Krew i Wino to ostatnia odsłona przygód Geralta – ja osobiście liczę na jeszcze kilka gier, z wiedźmińskiego świata, ale obstawiam, że pałeczkę przejmie ktoś inny (Ciri?), a Biały Wilk będzie tylko w charakterze cameo.

W każdym razie przygodę z Wiedźminem należy uznać za zakończoną – czas spędzony z tą grą był jednym z przyjemniejszych doświadczeń na jakie natrafiłem w cyfrowym świecie. Jeśli jeszcze nie zagraliście, to koniecznie musicie nadrobić. Ja śmigam zaklinać rzeczywistość i nie przyjmując do wiadomości, że to już koniec odpalam Nową Grę+, co i Wam polecam.


Copyright © 2021 Padem o sciane. Wszystkie prawa zastrzezone.